Na blogu Ośrodka „Brama Grodzka -Teatr NN” opowiadamy o naszej codziennej pracy: o opiece nad pamięcią Lublina i Lubelszczyzny, poszukiwaniu śladów przeszłości, działaniach kulturalnych i edukacyjnych, sile wolnego słowa i Innym Lublinie. Tu też znajdziecie wpisy o wyjątkowych spotkaniach i niesamowitych ludziach, z którymi mamy szczęście współpracować. Te „opowieści z Bramy” snują dla Was pracownicy działów Bramy Grodzkiej, Trasy Podziemnej i Domu Słów.

Na blogu Ośrodka „Brama Grodzka -Teatr NN” opowiadamy o naszej codziennej pracy: o opiece nad pamięcią Lublina i Lubelszczyzny, poszukiwaniu śladów przeszłości, działaniach kulturalnych i edukacyjnych, sile wolnego słowa i Innym Lublinie. Tu też znajdziecie wpisy o wyjątkowych spotkaniach i niesamowitych ludziach, z którymi mamy szczęście współpracować. Te „opowieści z Bramy” snują dla Was pracownicy działów Bramy Grodzkiej, Trasy Podziemnej i Domu Słów.

Teatr NN
„I chwile szczęśliwe wychodzą ku mnie z przeszłości jak panny z kagankami oliwy”. Lublin Julii Hartwig (2)

„I chwile szczęśliwe wychodzą ku mnie z przeszłości jak panny z kagankami oliwy”. Lublin Julii Hartwig (2)

Fotografia. Grupa osób w różnym wieku siedzących na ławce w parku. Elegancko ubrani, ale swobodnie pozują do fotografii, niektórzy wydają się być wręcz rozbawieni sytuacją, inni pozują w nieco większym skupieniu. Rodzina Hartwigów. Od lewej siedzą: Julia Hartwig, Walenty Hartwig, Helena Hartwig i jej mąż Edward Hartwig, następnie Ludwik Hartwig, a obok jego córka Zofia i jej mąż Władysław, ostatnia z prawej Helena Hartwig. Miejsce: Ogród Saski w Lublinie. Data: początek lat 30. XX wieku. Czytaj więcej

Carioca

Carioca

Za 10 groszy można było u niego dostać Pierwszą miłość i Ostatni pocałunek. Na chętnych czekał Lotnik-zalotnik, czekały Trzy panienki, czekała Miłość Cygana… Słychać go było na całej ulicy, a kiedy mijające go dziewczęta czerwieniły się, opuszczały głowy i przyspieszały kroku, on krzyczał jeszcze głośniej: „Co pani ma pod sukienką? Kupujcie! Tylko 10 groszy!”.

Czytaj więcej

Madame Goldfeder

Madame Goldfeder

„Zanim nie przeczytałem o tym w jidyszowej prasie – wyznał pod koniec 1948 roku dziennikarz amerykańskiej gazety »Jewish Post« – nie miałem pojęcia, że nowojorską madame Curie jest pochodząca z Polski dr Anna Goldfeder, dyrektorka badań nad nowotworami w Wydziale Szpitali Nowego Jorku i pracownica naukowa Uniwersytetu Nowojorskiego. Drobna dr Goldfeder – dodał, – znajoma prawdziwej madame Curie, zaślubiona jest wyłącznie z pracą, a pracuje po dwanaście godzin na dobę”.

Rzeczywiście, z gazet w jidysz można dowiedzieć się wielu interesujących rzeczy. Na przykład, że w długą podróż do Ameryki dr Anna Goldfeder wyruszyła z Lublina.

Czytaj więcej

Narracje (nie)pamięci: Studnia. Nieobecna obecność

Narracje (nie)pamięci: Studnia. Nieobecna obecność

Studzienka, zdrój, zdrój wodny, obudowa zdroju ulicznego, budka wodociągowa, a nawet pompokryt to określenia stosowane w odniesieniu do wolno stojącego, niewielkiego budynku, znajdującego się dziś na placu manewrowym dworca autobusowego w Lublinie. Do II wojny światowej budka wodociągowa znajdowała się niemal w centrum dzielnicy żydowskiej, nieopodal skrzyżowania ulic Szerokiej i Ruskiej. W budynku zaopatrywano się w wodę najprawdopodobniej do zakończenia działań wojennych. Potem przez wiele lat był opuszczony i częściowo zdewastowany. Dziś budynek studzienki jest jedną z niewielu pozostałości po lubelskiej dzielnicy żydowskiej. Czytaj więcej