Na blogu Ośrodka „Brama Grodzka -Teatr NN” opowiadamy o naszej codziennej pracy: o opiece nad pamięcią Lublina i Lubelszczyzny, poszukiwaniu śladów przeszłości, działaniach kulturalnych i edukacyjnych, sile wolnego słowa i Innym Lublinie. Tu też znajdziecie wpisy o wyjątkowych spotkaniach i niesamowitych ludziach, z którymi mamy szczęście współpracować. Te „opowieści z Bramy” snują dla Was pracownicy działów Bramy Grodzkiej, Trasy Podziemnej i Domu Słów.

Na blogu Ośrodka „Brama Grodzka -Teatr NN” opowiadamy o naszej codziennej pracy: o opiece nad pamięcią Lublina i Lubelszczyzny, poszukiwaniu śladów przeszłości, działaniach kulturalnych i edukacyjnych, sile wolnego słowa i Innym Lublinie. Tu też znajdziecie wpisy o wyjątkowych spotkaniach i niesamowitych ludziach, z którymi mamy szczęście współpracować. Te „opowieści z Bramy” snują dla Was pracownicy działów Bramy Grodzkiej, Trasy Podziemnej i Domu Słów.

Teatr NN
Sarcia Skarpeciara, Blond Jadźka, Kulawa Dwojra i inne dziewczyny z dzielnicy

Sarcia Skarpeciara, Blond Jadźka, Kulawa Dwojra i inne dziewczyny z dzielnicy

„Płeć? Żeńska. Już niejednokrotnie w mem życiu żałowałam tego” – tymi słowami 20-letnia wówczas „pani Zosia”, wychowawczyni w Ochronce Żydowskiej w Krakowie rozpoczęła swoją historię, nadesłaną w 1934 roku na konkurs autobiografii żydowskiej młodzieży. Życie kobiet w przedwojennej Polsce nie było usłane różami, a w mieście tak biednym jak Lublin więcej niż szczęścia było w nim łez i goryczy. Wśród Żydów, szczególnie tych tradycyjnych, ciężar utrzymania całej rodziny spoczywał często na barkach Żydówek. Ile te barki mogły unieść, nie uniósłby żaden ze sławnych przed wojną tragarzy. Ale i one z czasem słabły, a coraz to nowe razy i nędza nierzadko popychały je do ostateczności.

Czytaj więcej

Rzeczpospolita Dzieci

Rzeczpospolita Dzieci

„Każdego dnia pod bramą placu TOZ gromadzą się bose dzieci, które nie dostały się na półkolonie – pisał w 1935 roku na łamach »Lubliner Sztyme« dziennikarz ukrywający się pod pseudonimem A Junger – Zerkając zazdrośnie na drugą stronę płotu, gdzie bawią się ich radośni braciszkowie i siostrzyczki, zdają się pytać: – Jak dostać się do Raju?”.

Czytaj więcej

Alchemik

Alchemik

Kiedy w 1968 roku Wolf Szmuness usłyszał, że może sprzedawać lody, stało się jasne, że to koniec i nie uda mu się uniknąć wyjazdu. Kariera, zasługi i prace naukowe straciły wówczas znaczenie, a z całego dorobku zostawały walizka i bilet w jedną stronę. Który to już raz? Czwarty, a może piąty zaczynać wszystko od nowa? Może kiedy ma się 20 lat i całe życie przed sobą, ale on dobijał pięćdziesiątki, nie znał dobrze języka i musiał zatroszczyć się o rodzinę. W takiej sytuacji każdy zwyczajny człowiek po prostu by się załamał, ale jemu wystarczyło zaledwie kilka lat, by z nieznanego szerzej emigranta z Lublina przeistoczyć się w sławę światowej nauki i przyczynić się do uratowania milionów istnień ludzkich.

Czytaj więcej

Purimszpil

Purimszpil

Pod koniec lat 30. w Lublinie znaleziono tajemniczy żydowski manuskrypt. Nie doszukano się w nim sekretu Ukrytego Imienia ani innych znaków uczonego kabalisty, ale spomiędzy pożółkłych, pełnych zacieków i przekreśleń kart wypadły spękane nuty i słowa ludowych pieśni. Manuskrypt okazał się purimszpilem, zapomnianą i niegraną od dekad sztuką purimową, która spokojnie niszczała na jakimś lubelskim poddaszu. Czytaj więcej

Kokebebe

Kokebebe

Idąc z Szerokiej na Szeroką, minąwszy Błotniki a potem Czutyk, wystarczy odbić z Rajsze w kierunku Gościńców i, nie wchodząc na Most przy ganeczkach, skręcić w Apteczną, minąć składy Icze-Mejera i Fajgele Awrum-Lejzers zajt, skąd przy Giełdzie w prawo i wzdłuż Lewartowskiej aż do Kokebebe. Na Czechów lepiej nie wchodzić i od razu pójść Za Ogród lub Piaskową na Piaski. Tym sposobem przejdzie się cały Lublin od Woli aż do kolei. Czytaj więcej