Na blogu Ośrodka „Brama Grodzka -Teatr NN” opowiadamy o naszej codziennej pracy: o opiece nad pamięcią Lublina i Lubelszczyzny, poszukiwaniu śladów przeszłości, działaniach kulturalnych i edukacyjnych, sile wolnego słowa i Innym Lublinie. Tu też znajdziecie wpisy o wyjątkowych spotkaniach i niesamowitych ludziach, z którymi mamy szczęście współpracować. Te „opowieści z Bramy” snują dla Was pracownicy działów Bramy Grodzkiej, Trasy Podziemnej i Domu Słów.

Na blogu Ośrodka „Brama Grodzka -Teatr NN” opowiadamy o naszej codziennej pracy: o opiece nad pamięcią Lublina i Lubelszczyzny, poszukiwaniu śladów przeszłości, działaniach kulturalnych i edukacyjnych, sile wolnego słowa i Innym Lublinie. Tu też znajdziecie wpisy o wyjątkowych spotkaniach i niesamowitych ludziach, z którymi mamy szczęście współpracować. Te „opowieści z Bramy” snują dla Was pracownicy działów Bramy Grodzkiej, Trasy Podziemnej i Domu Słów.

Teatr NN

„Hej, naprzód Hapoel!”, czyli historia jednego meczu

Przed II wojną światową lubelscy Żydzi lubili grać w ping-ponga, interesowali się lekkoatletyką, gimnastyką i boksem, ale tak naprawdę liczyła się dla nich tylko piłka nożna. Chyba najlepiej świadczy o tym bilans budżetowy za rok 1931 jednego z lubelskich klubów sportowych: Żydowskiego Towarzystwa Gimnastyczno-Sportowego Hakoach (hebr. Siła). Przy rocznym budżecie niemal 5 tysięcy złotych, blisko 2 tysiące przeznaczano na sekcję futbolową, podczas gdy na pozostałe dyscypliny w sumie zaledwie nieco ponad 200 złotych.

W 1927 roku z przekształcenia amatorskiej drużyny piłkarskiej Neszer (hebr. Orzeł) powstał w Lublinie Żydowski Robotniczy Klub Sportowy Hapoel (hebr. Robotnik). Klub powiązany był z partią Poalej Syjon Prawica, a jego program, łączący wychowanie fizyczne i budowanie żydowskiej dumy narodowej, nawiązywał do statutu powstałej zaledwie rok wcześniej drużyny Hapoel z Palestyny. Od początku swojego istnienia Hapoel zawzięcie rywalizował ze wspomnianą już drużyną Hakoach, która powstała w 1924 roku z połączenia klubów Makabi i Jardenia, a od 1937 roku ponownie grała w barwach Makabi (nazwa nawiązuje do biblijnych Machabeuszów). Zwieńczeniem wieloletniej rywalizacji był mecz o jubileuszowy puchar Hapoela, który obie drużyny rozegrały w sobotę, 15 maja 1937 roku, po godzinie 16 na boisku przy ulicy Szpitalnej 12 (obecnie Peowiaków, dziś na tym miejscu znajduje się gmach DOKP).

00380
(Anons prasowy meczu o jubileuszowy puchar Hapoela. W programie turniej piłkarski, odznaczenia dla zasłużonych graczy, biegi, a 17 maja uroczysta akademia jubileuszowa, „Lubliner Tugblat”, r. 20, nr 113, 14 maja 1937, s. 1)

Czternastego maja na pierwszej stronie gazety „Lubliner Tugblat” ukazał się spory anons imprezy. W programie obchodów 10-lecia Hapoela przewidziano nie tylko turniej piłkarski, ale także wręczenie odznaczeń dla zasłużonych graczy, w przerwie wyścig kobiet na 60 metrów i mężczyzn na 800 oraz 3000 metrów, a po meczu uroczyste przekazanie zwycięzcom pucharu. Mecz rzeczywiście się odbył, ale nie wszystko poszło zgodnie z planem.

Wydarzenie o takiej randzie przyciągnęło na trybuny ogromne rzesze kibiców i wedle zapowiedzi organizatorów miało być wielkim świętem sportu. I rzeczywiście, początek imprezy był bardzo uroczysty – pisano trzy dni później na łamach „Tugblatu”. Drużyny przywitały się, zawodnicy Makabi wręczyli swoim rywalom bukiet kwiatów, a Eli Sztokman z Hapoela za 10-letni staż piłkarski otrzymał w prezencie zegarek. Podniosły nastrój ulatywał jednak wraz z biegiem meczu.

Przez pierwsze 20 minut Makabi prowadziło 2:0. Sędziował Szufel, który nie należał chyba do szczególnie bezstronnych i zaczął zdejmować z boiska piłkarzy Makabi (o powodach takiego posunięcia sędziego prasa milczała). W drugiej połowie Makabi grało już tylko w ośmiu zawodników (dwóch zdjętych przez Szufla, Tajner dobrowolnie opuścił boisko). Kiedy Hapoelowcy strzelili dwa gole, a wynik się wyrównał, gra stała się brutalna. Zrozpaczeni zawodnicy Makabi specjalnie wykopywali piłkę na drugą stronę ogrodzenia, chcąc tym sposobem doprowadzić do zakończenia meczu remisem. Sześć minut przed końcem sędzia usunął kolejnego gracza Makabi, ten jednak stanowczo odmówił opuszczenia boiska. Szufel przerwał mecz, a publiczność rozeszła się rozczarowana i zła zarówno na arbitra jak i na zawodników Makabi. O losie pucharu zdecydować miał Związek Piłki Nożnej.

Na rewanż, czy raczej ponowienie meczu, lubelscy kibice musieli czekać do 5 czerwca. Niesmak po ostatniej imprezie chyba pozostał i dogrywka nie była już tak szumnie ogłaszana. Siódmego czerwca „Tugblat” zamieścił zaledwie kilkuzdaniową relację z przebiegu rozgrywki. Pierwsza połowa nie przyniosła rozstrzygnięcia. W drugiej Makabi grało w 10 zawodników – czyżby sędziował znowu Szufel? Makabeuszom udało się co prawda strzelić gola, ale mecz zakończył się wynikiem 4:1 dla robotniczego Hapoela. Puchar został u jubilatów.

hakoachmakabi
(Gracze Hakoach Lublin (za 10 lat Makabi Lublin) i Makabi Kraków, rok 1927, boisko przy ulicy Siennej, w tle ulica Krawiecka i Stare Miasto, „Kol Lublin – Lubliner Sztyme”, nr 10, 1975, s. 17)
hapoel3
(Pierwsi gracze lubelskiego Hapoela, „Kol Lublin – Lubliner Sztyme”, nr 6,1972, s.19)

Historia żydowskiej piłki nożnej w Lublinie nie ograniczała się oczywiście tylko do Hapoela i Makabi i nie skończyła się na roku 1937. Wszystko zaczęło się na przełomie roku 1917 i 1918, kiedy w Lublinie zawiązał się dość elitarny klub o zabarwieniu syjonistycznym Szimszon (hebr. Samson). Następnie powstawały kolejno: Makabi (1919), Szomrija (hebr. Warta, 1921/22, od 1923 Jardenia), Hakoach (1924), Morgensztern (jid. Jutrznia, 1928), Sztern (jid. Gwiazda, 1927/28), Żydowski Akademicki Klub Sportowy ŻAKS (1930) i wreszcie powstała w 1932 Wieniawa, która przez pewien czas była nawet klubem żydowsko-polskim. Mecz o jubileuszowy puchar Hapoel był prawdopodobnie ostatnią imprezą piłkarską tej rangi, a rok 1937 dla wielu drużyn oznaczał koniec działalności. Do tego czasu dotrwały tylko Sztern, Wieniawa, Morgensztern i walczące o jubileuszowy puchar Hapoel i Makabi. Sztern i Wieniawa zostały zamknięte decyzją władz państwowych z powodu rosnących w nich wpływów nielegalnej Komunistycznej Partii Polski, a bundowski Morgensztern – zapewne na fali oskarżeń o komunizm – rozwiązał się decyzją zarządu.

Z końcem sierpnia 1939 roku, kiedy wybuch wojny był już przesądzony, młodzież z Hapoela uczestniczyła w przygotowywaniu okopów przy Ogrodzie Saskim. Kiedy maszerowali w zwartym szyku do pracy przy okopach, po raz ostatni można było usłyszeć w mieście ich śpiew: Hej, kadima Hapoel! (hebr. Hej, naprzód Hapoel!).