Na blogu Ośrodka „Brama Grodzka -Teatr NN” opowiadamy o naszej codziennej pracy: o opiece nad pamięcią Lublina i Lubelszczyzny, poszukiwaniu śladów przeszłości, działaniach kulturalnych i edukacyjnych, sile wolnego słowa i Innym Lublinie. Tu też znajdziecie wpisy o wyjątkowych spotkaniach i niesamowitych ludziach, z którymi mamy szczęście współpracować. Te „opowieści z Bramy” snują dla Was pracownicy działów Bramy Grodzkiej, Trasy Podziemnej i Domu Słów.

Na blogu Ośrodka „Brama Grodzka -Teatr NN” opowiadamy o naszej codziennej pracy: o opiece nad pamięcią Lublina i Lubelszczyzny, poszukiwaniu śladów przeszłości, działaniach kulturalnych i edukacyjnych, sile wolnego słowa i Innym Lublinie. Tu też znajdziecie wpisy o wyjątkowych spotkaniach i niesamowitych ludziach, z którymi mamy szczęście współpracować. Te „opowieści z Bramy” snują dla Was pracownicy działów Bramy Grodzkiej, Trasy Podziemnej i Domu Słów.

Teatr NN

Philobiblion lubelski (4) Drukarni „Popularnej” historia tragiczna

Ta historia, o jakże smutnym zakończeniu, rozpoczęła się w 1932 roku, w niewielkim zakładzie drukarskim przy ulicy Zamojskiej w Lublinie. Tłocznia należała do pana Jana Wyszogrodzkiego i przeznaczona była na sprzedaż. Kupili ją dwaj panowie, Aleksander Michalski (rocznik 1890) i o siedem lat odeń młodszy Józef Rybiński.

Bostonka nożna, jedna z maszyn, które znajdowały się w Drukarni „Popularnej”
Więcej o maszynach znajdujących się obecnie w Izbie Drukarstwa tutaj.

Starszy z nich, pan Aleksander, był doświadczonym typografem lubelskim. Praktykował najsampierw w Drukarni „Estetycznej” przy ulicy Zielonej należącej do pani Róży Jaczewskiej, wdowy po sędzim lubelskiego sądu okręgowego, który zmarł postrzelony na ulicach miasta. Potem pracował u Bolesława Stefana Druego, dziennikarza, redaktora i wydawcy „Gazety Lubelskiej”, w litografii Józefa Pietrzykowskiego, a od 1912 roku w Drukarni „Ludowej” należącej do Józefa Popiela – bardzo doświadczonego drukarza, który uczył się fachu w Warszawie, Krakowie, Moskwie i Petersburgu. Pan Michalski pracował u niego od samego założenia tłoczni mieszczącej się przy Krakowskim Przedmieściu 34 (dziś 60).

I właściciel i zatrudnieni w Ludowej drukarze zaangażowali się w ruch niepodległościowy. Należeli, bądź wspierali Polską Organizację Wojskową. Tłoczyli nielegalne druki ulotne w czasie okupacji austriackiej; od 1915 roku, specjalnie się z tym nie kryjąc, co przyniosło nawet czasowe zamknięcie drukarni decyzją generała gubernatora Karla Kuka z dnia 31 VII 1918 roku.

W hierarchii zawodowej pozycja pana Aleksandra rosła. Po śmierci właściciela został on kierownikiem tłoczni i zawiadywał nią na tyle skutecznie, że „Ludowa” przetrwała aż do okupacji niemieckiej w 1939 roku. Był ceniony i lubiany. Wspomagał jak mógł młodych, z czego skwapliwie korzystał największy chuligan wśród lubelskich poetów i największy poeta wśród lubelskich chuliganów, czyli Józef Łobodowski. Zaprosiwszy pana Aleksandra na suty obiad zakrapiany przednim alkoholem, uzyskał spore obniżenie kosztów druku luksusowo wydanego, debiutanckiego tomiku pod tytułem „Gwiezdny psałterz” (1931).

Józef Rybiński nie miał aż tak wielkiego doświadczenia zawodowego, ale za to miał pewnie jakiś kapitalik, który przyczynił się znacznie do otwarcia własnego przedsięwzięcia. Przez kilka miesięcy drukarnia Rybińskiego i Michalskiego tłoczyła na Zamojskiej, ale jeszcze w 1932 roku właściciele przenieśli ją do lokalu przy ulicy Żmigród pod numerem 1 i nazwali ją mianem „Popularnej”.

Drukowali i tłoczyli podstawowy asortyment, z którego żyje każda drukarnia, czyli akcydensy, druki ulotne, broszury, kosztorysy, cenniki, tabele i dla odbiorców indywidualnych, i dla przemysłu, i dla wszelkiej maści lubelskich biur, gwarantując przy tym „ceny niskie i wykonawstwo terminowe”. Poza tym podstawowym niejako asortymentem zeszły spod ichnich pras tomiki lubelskich literatów, którzy chętnie zaglądali do Aleksandra Michalskiego i po fachową radę i w celach towarzyskich.

Wydrukowała tu dwa swoje teksty nestorka ówczesnej lubelskiej literatury – pani Franciszka Arnsztajnowa. Najpierw książeczkę dla dzieci zatytułowaną „Duszki” zmieszczoną na 26 stronach z dwoma barwnymi ilustracjami [autorstwa Samuela Miklaszewskiego – przyp. red.], wydaną w nakładzie 1000 egzemplarzy w cenie 5 złotych. Trochę później swój przedostatni tomik poetycki – „Odloty”. Wszystko to u zarania pracy „Popularnej” jeszcze w 1932 roku.

Wspomniany już Józef Łobodowski nie tylko drukował na Żmigrodzie swoje tomiki, ale też przyprowadzał tu kolegów, którzy korzystając z jego protekcji – i pewnie dobrego serca właściciela – tłoczyli tu swoje poezje. Czynili to i Bronisław Józef Michalski, poeta tragiczny, który utonął w Wiśle w 1935 roku, i poeta przez życie niezwykle doświadczony, pochodzący z Jakubowic Konińskich, Józef Podstawka, i zatrudniona w sądzie Helena Platta-Rozwadowska, która dramat o diabelskim trybunale, wydrukowany w „Popularnej”, zadedykowała swojemu mężowi Zygmuntowi Rozwadowskiemu, za którego wyszła w lipcu 1939 roku, a który poległ w czasie kampanii wrześniowej.

W drukarni na Żmigrodzie wytłoczono wreszcie dwa numery „Dźwigarów” – czasopisma pod auspicjami Łobodowskiego, które miało zajmować się polską kulturą proletariacką i nie znalazłszy czytelników wśród lubelskiej publiczności literackiej, jakoś nie garnącej się do marksizmu i proletariatu, rychło zakończyło swoją historię, stając się jedną z literackich efemeryd prasowych dwudziestolecia.

Dzięki przedsiębiorczości i rzetelności właścicieli w drukarni wiodło się nieźle. Miała dwie maszyny drukarskie i pewnie jakieś prasy. Zatrudnionych w niej było około dwunastu pracowników. Trwało to spokojne i „słodkie” życie do września 1939 roku. Przegrana wojna obronna przyniosła niemiecką okupację. Zwycięzcy już w kilka miesięcy po zajęciu Lublina przejęli cały tutejszy przemysł. Drukarnia „Popularna” pozostała pod polskim zarządem, przy czym narzucono jej odpowiedni asortyment druków i poddawano licznym i bardzo szczegółowym kontrolom i rewizjom. W „Popularnej” tłoczono ponoć blankiety „kenkart”, czyli okupacyjnych dowodów osobistych i przepustek pozwalających poruszać się po godzinie policyjnej. Były to kawałki papieru cenniejsze niż wszystkie „skarby świata tego”, bo czasem zależało od nich życie ludzkie.

Zaprawiony w konspiracji z czasów „wielkiej wojny” 1914-1918, pan Michalski podjął pracę podziemną już w 1939 roku, kiedy to w Lublinie powstały pierwsze tajne, antyniemieckie organizacje . Potem, kiedy zaistniało już Polskie Państwo Podziemne, on, jego wspólnik i kilku drukarzy, po złożeniu przysięgi, stworzyli tu silny ośrodek konspiracyjny, pracujący dla Niepodległej. Tłoczyli tajne druki mimo regularnych przeszukań. Kilkakroć ratowała drukarnię z opresji żona pana Michalskiego, Zofia, kobieta odważna i śmiała.

Wiosną 1944 roku, kiedy już po rannej rosie niosło się dudnienie armat, kiedy ku Lublinowi zbliżał się front wschodni tu, na Żmigrodzie, doszło do dramatu o jakim nie śniło się nawet tragikom greckim. Oto córka i zięć jednego z drukarzy okazali się konfidentami Gestapo. Wydali ojca, wydali całą komórkę konspiracyjną. Niemcy aresztowali właścicieli, drukarzy i ich rodziny. W sumie ponad 200 osób. Rodziny wywieziono do obozów koncentracyjnych. Drukarzy zamknięto w więzieniu na Zamku Lubelskim. Część z nich trafiła na listę zakładników, czyli więźniów którzy żyli tylko do pierwszej skutecznej akcji partyzantów. Śmierć żołnierza niemieckiego była dla nich wyrokiem.

I oto 2 czerwca 1944 roku pod Bramą Grodzką w Lublinie wybuchła bomba, zabijając kilku żandarmów. Już następnego dnia, 3 czerwca, pięćdziesięciu zakładników zostało rozstrzelanych na terenie niemieckiego obozu koncentracyjnego na Majdanku. Pośród nich znaleźli się właściciele drukarni i sześciu ich pracowników. Pozostali zginęli 22 lipca, kiedy wycofujący się już z Lublina Niemcy wymordowali kilkuset więźniów w zamkowych celach.

Po śmierci męża, [i czasowym zamknięciu drukarni- przyp. red] przez kilka miesięcy drukarnią zawiadywała pani Zofia Michalska, której cudem udało się uniknąć niemieckich represji. W sierpniu 1950 roku nowa władza upaństwowiła wszystkie lubelskie tłocznie. „Popularna” weszła w skład Spółdzielni Pracy drukarzy i Introligatorów – „Intrograf”. I tak zakończyły się dzieje Drukarni „Popularnej” J.Rybińskiego i A.Michalskiego w Lublinie, przy ulicy Żmigród 1, telefon 41-53.

Szczegółową historię Drukarni „Popularnej” znajdziesz w Leksykonie Lublin >>>