Na blogu Ośrodka „Brama Grodzka -Teatr NN” opowiadamy o naszej codziennej pracy: o opiece nad pamięcią Lublina i Lubelszczyzny, poszukiwaniu śladów przeszłości, działaniach kulturalnych i edukacyjnych, sile wolnego słowa i Innym Lublinie. Tu też znajdziecie wpisy o wyjątkowych spotkaniach i niesamowitych ludziach, z którymi mamy szczęście współpracować. Te „opowieści z Bramy” snują dla Was pracownicy działów Bramy Grodzkiej, Trasy Podziemnej i Domu Słów.

Na blogu Ośrodka „Brama Grodzka -Teatr NN” opowiadamy o naszej codziennej pracy: o opiece nad pamięcią Lublina i Lubelszczyzny, poszukiwaniu śladów przeszłości, działaniach kulturalnych i edukacyjnych, sile wolnego słowa i Innym Lublinie. Tu też znajdziecie wpisy o wyjątkowych spotkaniach i niesamowitych ludziach, z którymi mamy szczęście współpracować. Te „opowieści z Bramy” snują dla Was pracownicy działów Bramy Grodzkiej, Trasy Podziemnej i Domu Słów.

Teatr NN
„Hej, naprzód Hapoel!”, czyli historia jednego meczu

„Hej, naprzód Hapoel!”, czyli historia jednego meczu

Przed II wojną światową lubelscy Żydzi lubili grać w ping-ponga, interesowali się lekkoatletyką, gimnastyką i boksem, ale tak naprawdę liczyła się dla nich tylko piłka nożna. Chyba najlepiej świadczy o tym bilans budżetowy za rok 1931 jednego z lubelskich klubów sportowych: Żydowskiego Towarzystwa Gimnastyczno-Sportowego Hakoach (hebr. Siła). Przy rocznym budżecie niemal 5 tysięcy złotych, blisko 2 tysiące przeznaczano na sekcję futbolową, podczas gdy na pozostałe dyscypliny w sumie zaledwie nieco ponad 200 złotych.

Czytaj więcej

„Warto przypomnieć jego”…

„Warto przypomnieć jego”…

Podobnych wzmianek o bliżej niezidentyfikowanych osobach można znaleźć dziesiątki w każdej z kilkuset relacji nagranych z ostatnimi lubelskimi Żydami. Zazwyczaj kończy się na zwykłym odnotowaniu nazwiska, co i tak często oznacza maksimum tego, co można zrobić dla przywrócenia choćby cienia pamięci o danym człowieku. Niekiedy jednak takie skrawki da się połączyć lub skrzyżować z innymi. Czytaj więcej

(Nie)zapomniana fotografka

(Nie)zapomniana fotografka

Robiła nie tylko zdjęcia portretowe; jej nazwisko pojawia się na większości puławskich pocztówek wydanych przed I wojną światową. Dzięki niej mamy zachowane widoki Puław, Kazimierza i Janowca z tego okresu. Dokumentowała także zniszczenia Puław spalonych przez wojska rosyjskie w 1915 roku. Można sobie wyobrazić, ile wysiłku kosztowało Adelę Żychowicz – kobietę raczej drobnej budowy – robienie fotografii dużym aparatem skrzynkowym, umieszczanym na ciężkim, drewnianym statywie. Czytaj więcej