Na blogu Ośrodka „Brama Grodzka -Teatr NN” opowiadamy o naszej codziennej pracy: o opiece nad pamięcią Lublina i Lubelszczyzny, poszukiwaniu śladów przeszłości, działaniach kulturalnych i edukacyjnych, sile wolnego słowa i Innym Lublinie. Tu też znajdziecie wpisy o wyjątkowych spotkaniach i niesamowitych ludziach, z którymi mamy szczęście współpracować. Te „opowieści z Bramy” snują dla Was pracownicy działów Bramy Grodzkiej, Trasy Podziemnej i Domu Słów.

Na blogu Ośrodka „Brama Grodzka -Teatr NN” opowiadamy o naszej codziennej pracy: o opiece nad pamięcią Lublina i Lubelszczyzny, poszukiwaniu śladów przeszłości, działaniach kulturalnych i edukacyjnych, sile wolnego słowa i Innym Lublinie. Tu też znajdziecie wpisy o wyjątkowych spotkaniach i niesamowitych ludziach, z którymi mamy szczęście współpracować. Te „opowieści z Bramy” snują dla Was pracownicy działów Bramy Grodzkiej, Trasy Podziemnej i Domu Słów.

Teatr NN

Czarno-biały obraz miasta. O fotografiach Roberta Pranagala

„Fotografia to nie tylko odbity na papierze światłoczułym, jest także zwierciadłem świata,
czasem krzywym, kiedy indziej wiernym (…) jest przedłużeniem w czasie ulotnego spojrzenia oka,
jest narzędziem urabiania umysłów”

Urszula Czartoryska „Fotografia natchnieniem malarzy”

We wrześniu 2018 roku w pociągu z Krakowa do Lublina pisałam tekst do katalogu wystawy fotografii Roberta Pranagala. Syntetyczny zarys historii lubelskiej fotografii, w którym skupiłam się głównie na okresie dwudziestolecia międzywojennego zakończyłam akapitem: „Kontynuatorem tradycji lubelskiej fotografii, szczególnie tej skupionej wokół idei piktorializmu miejskiego jest Robert Pranagal. Artysta pracuje w tradycyjnej, szlachetnej, technice olejowej, która była popularna w początkach XX wieku wśród piktorialistów. W wyniku czasochłonnego procesu fotografowania i wywoływania negatywów osiąga niepowtarzalny efekt dzieła o cechach malarskich bliskich idei piktorializmu. Z mgły, powidoku, szerokiej perspektywy wyłania się czarno-biały klimatyczny obraz miasta. Lublina zawieszonego w czasie, pozornie odległego, a przy bliższym oglądzie bliskiego i współczesnego. Pranagal powraca do miejsc znanych z dzieł wybitnych twórców dwudziestolecia starając się jednak pokazać Lublin na nowo, dopisując za pomocą światła, do opowieści o mieście współczesny odcinek”. Niedługo potem, w listopadzie 2018 roku, podczas wystawy prezentowanej w gmachu CSK delektowałam się niezwykłymi zdjęciami Roberta. Z eksperymentu jakiego się podjął fotografując miasto powstał malowany światłem klimatyczny portret Lublina.

Kilka dni temu w sali czarnej Ośrodka „Brama Grodzka – Teatr NN” miałam przyjemność wziąć udział w spotkaniu, które było podsumowaniem przedsięwzięcia, które Robert Pranagal nazwał „Memu Miastu”. Do trwającego już ponad dwa lata, projektu fotograficznego, który zmaterializował się w postaci albumu, zaprosił Grażynę Lutosławską, Jolantę Męderowicz, Lucjana Demidowskiego i ponownie moją skromną osobę. Każdy ze współautorów tej publikacji miał okazję wypowiedzieć się w bliskiej mu dziedzinie, dopisując od zdjęć Roberta szerszy kontekst. W albumie (oraz na wystawie, którą również w Bramie Grodzkiej otworzyliśmy) zostały pokazane nowe, nieznane mi wcześniej zdjęcia.

Do wyłaniającego się z powidoku portretu Lublina, tworzonego przez wędrującego jak rasowy flâneur Pranagala dołącza nowy, fascynujący temat. Flanujący przez miasto fotograf zapisuje dzięki aparatowi przemijającą chwilę, oddaje klimat i atmosferę miasta nad Bystrzycą, w decydującym momencie zapisuje fragment rzeczywistości, niemal błyskawicznie przemijające wrażenie. Te motywy już dobrze znam. A nowym tematem jest architektura.

W albumie „Memu Miastu” mam trzech faworytów: widok Krakowskiego Przedmieścia w kierunku wschodnim, portal kamienicy przy Rynku oraz, a może przede wszystkim, widok fasady dawnego Dworu Chrzanowskich przy ulicy Chmielnej.

Fasada dzisiejszej kliniki okulistycznej jest na zdjęciu zbudowana z linii, brył, płaszczyzn, wielu planów oraz światła i cienia, czerni i bieli. Kompozycja tych elementów składa się na niemal fantastyczny obraz fragmentu budynku, którego poszczególne elementy wydają się wręcz nierealnym połączeniem wielu styli architektonicznych. Całość przypomina mi grafiki Giovanniego Piranesiego, który w swojej twórczości skupiał się wyłącznie na rysowaniu takiej właśnie fantastycznej architektury. Operując cienką ekspresyjną kreską przedstawiał swobodnie przetworzone wnętrza budowli antycznych, tworząc własny, eklektyczny styl. I posługiwał się zupełnie inną techniką – akwafortą.

Bardzo graficzny jest też wizerunek manierystycznego portalu kamienicy w Rynku. Wygląda jak rycina z renesansowego traktatu architektonicznego, którego autor – tym razem nie architekt ale patrzący przez oko obiektywu fotograf – uważnie przygląda się każdemu elementowi obramowania wejścia do budynku.

I wreszcie widok z Krakowskiego Przedmieścia w kierunku wschodnim. Nie potrafię określić o jakiej porze dnia zostało zrobione to zdjęcie, ale chyba był to dzień pochmurny. Moje oko zatrzymują najmniejsze nawet detale architektoniczne jakie na tej fotografii zostały z precyzją oddane. Każdy gzyms okienny, linia boniowania, element kraty balustrady balkonowej.

Najnowsze zdjęcia Pranagala to niemal grafiki, w których przenika się światło i cień modelujące rzeczywistość dzięki zróżnicowanym partiom oświetlonym i zacienionym. Są jak malarstwo monochromatyczne, wszak fotografia to dokument malowany światłem, a technika olejna jakiej używa w swojej pracy fotograficznej Robert Pranagal daje takie możliwości.