Na blogu Ośrodka „Brama Grodzka -Teatr NN” opowiadamy o naszej codziennej pracy: o opiece nad pamięcią Lublina i Lubelszczyzny, poszukiwaniu śladów przeszłości, działaniach kulturalnych i edukacyjnych, sile wolnego słowa i Innym Lublinie. Tu też znajdziecie wpisy o wyjątkowych spotkaniach i niesamowitych ludziach, z którymi mamy szczęście współpracować. Te „opowieści z Bramy” snują dla Was pracownicy działów Bramy Grodzkiej, Trasy Podziemnej i Domu Słów.

Na blogu Ośrodka „Brama Grodzka -Teatr NN” opowiadamy o naszej codziennej pracy: o opiece nad pamięcią Lublina i Lubelszczyzny, poszukiwaniu śladów przeszłości, działaniach kulturalnych i edukacyjnych, sile wolnego słowa i Innym Lublinie. Tu też znajdziecie wpisy o wyjątkowych spotkaniach i niesamowitych ludziach, z którymi mamy szczęście współpracować. Te „opowieści z Bramy” snują dla Was pracownicy działów Bramy Grodzkiej, Trasy Podziemnej i Domu Słów.

Teatr NN

Narracje (nie)pamięci: Plac Zamkowy. Topografia palimpsestu (cz. 1)

Gdy przekraczamy Bramę Grodzką i wchodzimy na most prowadzący w kierunku Zamku, po lewej stronie rozpościera się przestrzeń placu Zamkowego. Ma elipsoidalny kształt. Od zachodu jest ograniczona dziesięcioma kamienicami, od wschodu Wzgórzem Zamkowym. Na terenie Placu dominują samochody, oprócz nich można napotkać „ogródki kawiarniane” przy lokalach z lodami, goframi i pizzą; zakład fryzjerski; sklepy i serwisy rowerowe; „antykwariat” na otwartym powietrzu; tablicę informacyjną z planem miasta i cztery upamiętnienia.

W ciągu tygodnia przestrzeń jest zapełniona głównie samochodami, w soboty i niedziele ich ilość gęstnieje wraz z nieśpiesznie przepływającym tłumem. Czas spędza się tu parkując samochód, spacerując oraz – ewentualnie – jedząc lody lub gofry, siedząc na nielicznych ławkach i bardziej licznych podestach, robiąc sobie zdjęcia na schodach, chodząc po schodach. Od czasu do czasu odbywa się tu koncert, festiwal, jarmark.

Przestrzeń jakby niczyja, ponieważ jest to przestrzeń tranzytowa – tędy najbliżej ze Starego Miasta na dworzec PKS (rzadziej odwrotnie). Przestrzeń, która w zasadzie nie zachęca do dłuższego pozostania w niej. Choć jest tu kilka punktów, które na chwilę zatrzymują.

 

Warstwa pierwsza. Przestrzeń widzialna/widoczna?

Decyzja o budowie placu Zamkowego została podjęta 13 stycznia 1954 roku przez Radę Ministrów PRL podczas posiedzenia, na którym zdecydowano o zorganizowaniu w Lublinie obchodów X-lecia PKWN. Chodziło o stworzenie odpowiedniej oprawy dla uroczystości, dlatego postanowiono przede wszystkim przeprowadzić renowację Starego Miasta, zaadaptować Zamek na cele kulturalne oraz zorganizować centralną wystawę rolniczą.

Niedługo później, 19 stycznia, Rada Ministrów przeznaczyła 19 mln zł na planowane prace, a 21 stycznia 1954 roku, już w Lublinie, prezydium Miejskiej Rady Narodowej powołało Zarząd Inwestycyjny do spraw X-lecia. W protokole z posiedzenia sekretariatu KC PZPR z 27 stycznia 1954 roku dotyczącego prac związanych z organizacją uroczystości zapisano: „Przyjęto zasadę architektury budynków mieszkaniowych przy placu z usługowymi parterami zalecając ich szybkie wzniesienie w celu ukształtowania placu” (Protokół nr I/II 1954 r. z posiedzenia Sekretariatu KC PZPR w sprawach projektów związanych z wystawą X lecia PKWN w Lublinie dniu 27. I. 1954 r., Warszawa 1954.)

Prace na terenie okolic Zamku rozpoczęto 10 lutego, a 12 lutego Załoga Zjednoczenia Budownictwa Miejskiego rozpoczęła prace w budynku Zamku. Co ciekawe, ostatni więźniowie opuścili Zamek dopiero 21 lutego 1954 roku. W dniu 8 kwietnia odbyła się sesja MRN, podczas której omówiono postęp prac.

W kwietniu 1954 roku rozpoczęto budowę osiedla mieszkaniowego Zjednoczenia Osiedli Robotniczych „Podzamcze”. Warto nadmienić, że ZOR w Lublinie wybudował wcześniej dwa osiedla: „Zachód” przy al. Racławickich i „Bronowice” przy Drodze Męczenników Majdanka. Budowę prowadziło Zjednoczenie Budownictwa Miejskiego ze Szczecina. Planowano wzniesienie szesnastu bloków mieszkalnych, w tym dziesięciu do końca 1954 roku, natomiast fasadę od strony Zamku zamierzano ukończyć dokładnie na 22 lipca 1954 roku. (informacje za: „Kalendarium”, w: Tadeusz Radzik, Wiesław Śladkowski, Grzegorz Wójcikowski, Włodzimierz Wójcikowski, Lublin. Dzieje miasta t. II, XIX i XX wiek, Lublin 2000.)

O projekcie placu i osiedla wiadomo niewiele. Dokumentacja całości założenia została wykonana w Przedsiębiorstwie „Miastoprojekt – Warszawa” pod kierunkiem architekta Mieczysława Kuźmy. Przy czym była to nie tylko dokumentacja budowy placu ale także odbudowa Starego Miasta. Bezpośredni nadzór sprawował generalny Konserwator Zabytków, ale jak można przeczytać we wspomnieniach Włodzimierza Sokorskiego budowa podlegała dwóm Ministerstwom – Budownictwa oraz Kultury i Sztuki. Marta Denys w artykule o placu Zamkowym i jego budowie opublikowanym w 1986 roku w „Kamienie” wymienia jeszcze inne nazwiska związane z budową: inż. Teofila Dunin-Kozickiego ze Szczecińskiej Dyrekcji Budownictwa Osiedli Robotniczych pełniącego w Lublinie obowiązki pełnomocnika Ministerstwa Budownictwa, a także Mieczysława Opoczyńskiego – głównego dyspozytora Biura Pełnomocnika Rządu ds. Inwestycji i Brunona Wilczewskiego – pełnomocnika rządu ds. X-lecia PKWN.
(Informacje za: M. Denys, 22 lipca 1954 to było przyspieszenie!, „Kamena”, R. 1986, nr 14, s. 3 i 11, D. Kopciowski, Ochrona zabytków Lublina – 1919-2000, wybrane fakty i zdarzenia, [w:] Życie artystyczne Lublina 1901-2001, red. L. Lameński, Lublin 2001, s. 70-71, Włodzimierz Sokorski, Notatki, Warszawa 1975, s. 131.)

Według informacji uzyskanej od Jadwigi Jamiołkowskiej głównym projektantem placu był architekt Jerzy Brabander. Prace budowlane wykonali robotnicy ze Zjednoczenia Budownictwa Miejskiego ze Szczecina i Zjednoczenia Robót Kamieniarskich z Warszawy. Zachowała się fotograficzna dokumentacja prac budowlanych prowadzonych w 1954 roku. Autorem zdjęć był Edward Hartwig.

 

>>> galeria zdjęć z budowy placu Zamkowego

 

Prace budowlane w okolicach Zamku odnotował w swoich wspomnieniach Włodzimierz Sokorski, ówczesny wiceminister Kultury i Sztuki (Włodzimierz Sokorski, Notatki, Warszawa 1935, s. 133-134.):

„Jeździliśmy do Lublina coraz częściej. Domy gramoliły się w błocie, ale malarze siedzieli już na rusztowaniach (…) Ze wzgórza zamkowego całe to niedawne gruzowisko zaczynało przypominać miasto. Ludzie gapili się. Brygady ZMP pracowały ochoczo. Dziewczyny wyszczerzały zęby do chłopców, ciężarówki kręciły się tam i z powrotem, buldożery przeszły na teren wystawy rolniczej (…)”

Tempo prac i atmosferę panującą na budowie oddaje fragment tekstu z wydawnictwa „Lublin. 10 lat Polski Ludowej” (Lublin. 10 lat Polski Ludowej, Warszawa 1954, s. 161-162):

(…) za placem zebrań, załoga szczecińska ciągnie mury 11 kamieniczek lubelskiej Starówki. Zaraz po przyjeździe stoczyła ona dramatyczną walkę z bagniskiem głębokości ośmiu metrów. Lubelska Starówka właściwie nie stoi, lecz pływa na żelbetowej płycie zanurzonej w torfowisku. Wpakowali w tę płytę 7 pociągów towarowych cementu (…), 2 pociągi żwiru i 150 ton żelaza. Mieli przeprawy nie tylko z torfowiskiem. Pracuje u nich setka niewykwalifikowanych robotników z podlubelskich wsi (…). Gdy zawodzili interweniowała ZMP-owska brygada Wasiaka. Trzeba było kopać – kopała i miała wysokie normy, trzeba było murować – stawała do roboty i też przekraczała normy, nie było cieśli – zastępowała ich zawsze górą.

Prace budowlane, jakie miały miejsce w 1954 roku objęły także budynek Zamku Lubelskiego, który z dawnego więzienia zamieniono na siedzibę Miejskiego Domu Kultury. Wzgórze zamkowe przetrasowano, a do wejścia na Zamek poprowadzono monumentalne schody, których pomysłodawcą był Bolesław Bierut. Główny podest schodów znajdował się dokładnie w miejscu dawnej więziennej bramy.

Plac Zebrań Ludowych przekazano do użytku 1 maja 1954 roku, natomiast część zespołu domów mieszkalnych ZOR „Podzamcze” – 21 lipca. W tym samym dniu otwarto wystawę rolniczą. W pobliżu Zamku powstały drewniane hale wystawowe, później w pobliżu jednej z nich rozpoczął działalność dworzec autobusowy. W 1957 roku do muzeum na Zamku zawitali pierwsi zwiedzający. Odnowiony plac, który wkrótce zyskał określenie „lubelskiego Mariensztatu”, w następnych latach ulegał kolejnym przeobrażeniom. W latach 50. XX wieku na placu planowano postawić popiersie Stalina, później pomnik wdzięczności Armii Radzieckiej. Do realizacji tych zamierzeń nie doszło.

22 lipca 1954 roku w Lublinie, fot. Edward Hartwig

Plac Zebrań Ludowych stał się wizytówką miasta. Informacje o nim znajdujemy w przewodnikach turystycznych. „Poważnym osiągnięciem prac wykonanych w 1954 roku było uporządkowanie otoczenia zamku. U stóp wzgórza zamkowego zrealizowano obudowany półkoliście plac zebrań. Dawny krajobraz Podzamcza został całkowicie zmieniony. Powstał tu jeden z ciekawszych fragmentów zabudowy miasta” napisali autorzy przewodnika z 1966 roku (Lublin. Przewodnik turystyczny, red. H. Gawarecki, M. S. Pajdowski, S. Wojciechowski, Lublin 1966, s. 162).

Dziesięć lat później czytamy:

Plac Zebrań Ludowych uformowany został u podnóża Zamku wraz z obudową mieszkalną w 1954 r., na uroczystości 10-lecia PKWN. Powstał w związku ze zmianą funkcji gmachów zamkowych. (…) Część zachodnią owalnego placu obudowano socrealistycznymi budynkami mieszkalnymi, po stronie wschodniej znajdują się szerokie schody prowadzące na Zamek

(H. Gawarecki, Cz. Gawdzik, Ulicami Lublina, Lublin 1976, s. 139).

Nieco więcej można wyczytać w podpisie pod jednym ze zdjęć w albumie „Lublin trzech pokoleń” (Lublin trzech pokoleń, wstęp i podpisy Mieczysław Kurzątkowski, Lublin 1987, s. 103):

Tradycja zniszczonej w 1943 roku dzielnicy Podzamcze przetrwała w nazwie osiedla zbudowanego w stanie surowym od marca do lipca 1954 roku. W czasie Centralnej Wystawy Rolniczej, otwartej 21 lipca 1954 roku, w parterowych lokalach przeznaczonych na sklepy mieściła się ekspozycja województw. Jednocześnie z budową osiedla urządzony został plac Zebrań Ludowych, który pomyślany był jako miejsce manifestacji oraz imprez plenerowych, z widownią mieszczącą się na schodach prowadzących na zamek. Z czasem na placu zaczęto organizować imprezy kulturalne, np. kiermasze, giełdy samochodowe itp. Początkowo nowe Podzamcze nazywano też >>lubelskim Mariensztatem<<. To wielce popularne wówczas osiedle warszawskie stało się pierwowzorem budownictwa mieszkaniowego nawiązującego w formach architektonicznych do renesansowych kamienic mieszczańskich.

 

 

Warstwa druga. Topografia

Plac Zamkowy, jako plac Zebrań Ludowych miał pełnić, o czym pisze w cytowanym powyżej tekście Mieczysław Kurzątkowski, funkcje reprezentacyjne, dlatego jego plan i ukształtowanie nawiązuje do barokowych założeń eliptycznych, a także, jak pisze Dariusz Kopciowski, do koncepcji placu Festynów Ludowych, opracowanego pod koniec XVIII wieku dla moskiewskiego Kremla przez Wasyla Bażanowa.
(D. Kopciowski, Ochrona zabytków Lublina – 1919-2000, wybrane fakty i zdarzenia, [w:] Życie artystyczne Lublina 1901-2001, red. L. Lameński, Lublin 2001, s. 71.)

Jest on przykładem placu założonego na planie regularnego owalu o kompozycji otwartej – usytuowany u podnóża wzgórza zamkowego z jednej strony uformowany skarpą wzgórza zamkowego, z drugiej obrzeżony ułożonymi półkoliście fasadami budynków osiedla mieszkaniowego „Podzamcze”.

Zachodni, dłuższy bok placu stanowi dziesięć kamienic stojących ściśle obok siebie i tworzących całość. Dziewięć z nich to 3-kondygnacyjne budynki w dwóch typach: 5-osiowe z facjatami i 3-osiowie zwieńczone trójkątnym tympanonem. Oba typy mają w pierwszej, wyższej od pozostałych, kondygnacji arkady zawierające otwory okienne i drzwiowe. Nieco inaczej wygląda ostatni, od strony al. Tysiąclecia, budynek. Jest on 4-kondygnacyjny 5-osiowy, z portykiem wspierającym balkon z tralkową balustradą, z jedną facjatą w dachu oraz dwiema rzeźbami (maszkarami?) ustawionymi nad gzymsem wieńczącym. Jedna kilka lat temu uległa zniszczeniu.

Obie rzeźby dokładnie opisuje w eseju „Oko cadyka” Władysław Panas:

Lewy narożnik. Na niewielkim cokole przykucnął jakiś potwór, bestia przypominająca jakby trochę goryla. Niekształtny, nieforemny, toporny, prymitywny i przerażający. Lewą łapą przyciska coś do piersi – pewnie swoją zdobycz. Prawa łapa, zaciśnięta w kułak i uniesiona w górę, grozi lub szykuje się do zadania ciosu. Pomiędzy nogami widoczny członek zanurzony pionowo w podłoże, na którym bestia stoi. Prawy narożnik. Podobny stwór, chociaż trochę mniej gorylowaty, a bardziej – ze łba – przypominający niedźwiedzia. Okropny. Stoi z jedną łapą podniesioną do uderzenia, drugą zaś gotową ma do chwytania. Podstępnie, od tyłu, atakuje stojącego przed nim małego, nagiego chłopca. Chłopiec odwraca się. W jednej rączce ma miecz, którym za chwilę ugodzi potwora, w drugiej trzyma dużą tarczę. Walka z bestią. Obok nich, pod stopami, leży jakaś głowa, właściwie sama twarz: szeroko otwarte oczy i usta. Zapewne – ofiara. Obydwa potwory zdają się być ślepe, jak ów Armilus, król zła, syn szatana

(Władysław Panas, Oko cadyka, Lublin 2003, s. 33-34)

Drugi, wschodni, dłuższy bok placu stanowią schody prowadzące na zamek, szerokie, jednotraktowe, z jednym dużym i czterema mniejszymi podestami, z balustradami tralkowymi po obu stronach oraz niskimi murkami o kształcie wolut na samym dole schodów. Od każdego z podestów odchodzą zejścia uzupełnione schodami i murkami terenowymi. Na balustradach schodów ustawiono dziesięć stylizowanych pojedynczych latarń, na samym placu sześć podwójnych, kandelabrowych.

Schody były pomyślane jako widownia dla wydarzeń rozgrywających się na placu. Zostały wykonane z granitu strzegomskiego, a elementy dekoracyjne z piaskowca.

Figury rycerzy na balustradach schodów prowadzących na Zamek, fot. Edward Hartwig, 1954 rok

 

Warto wspomnieć, że jeszcze w latach 50. XX wieku na placu pojawiły się ławki, których wygląd miał korespondować z pobliskim Starym Miastem oraz gipsowe figury rycerzy zdobiące cokoły balustrad. Charakterystycznym elementem placu Zebrań Ludowych była też kolorystyka kamienic: czerwona ceramiczna dachówka, fasady kamienic utrzymane w kolorach niebieskim, zielonym, żółtym i dwóch odcieniach różowego.

Otwarta dla społeczności Lublina w 1954 roku przestrzeń publiczna przez ponad 60 lat uległa kilku zmianom, nie dotyczą one tylko wymiany nawierzchni placu, ławek i latarni, usunięcia rzeźb rycerzy z balustrad, czy zniszczenia przez czas jednej z rzeźb na dachu jedenastej kamienicy. Po 1989 roku zmieniono nazwę placu – przestał być placem Zebrań Ludowych a stał się placem Zamkowym.

 

Plac Zamkowy, widok w kierunku Starego Miasta i wylotu ulicy Kowalskiej, fot. Joanna Zętar, 2016 rok

 

W przestrzeni placu pojawiło się też kilka elementów, które można sprowadzić do terminu „upamiętnienie”.
Najstarszym z nich jest obelisk z 1986 roku z tablicą przedstawiającą mapę dzielnicy żydowskiej, która do 1942 roku znajdowała się na terenie Podzamcza. Jest to jedna z kilku umieszczonych w przestrzeni miasta tablic związanych z pierwszym upamiętnieniem lubelskiej społeczności żydowskiej jakie zostało przeprowadzone z inicjatywy Symchy Wajsa. Obelisk ma formę prostopadłościanu, na którym zamontowana jest czarna granitowa tablica z wyrysowaną schematyczną mapą Podzamcza sprzed II wojny światowej. Nazwy ulic zaznaczono w języku polskim i w jidysz. Poniżej mapa jest uzupełniona dwujęzycznym napisem: Mapa byłej dzielnicy żydowskiej zlikwidowanej przez Niemców w 1942 roku.

Kolejnym „upamiętnieniem” jest wmurowana w ostatnią, jedenastą kamienicę od al. Tysiąclecia tablica upamiętniająca Widzącego z Lublina. Jest to prostokątna tablica zawierająca krótką informację o następującej treści: „W tym miejscu przy byłej ul. Szerokiej nr 28 żył i działał przywódca chasydyzmu w Królestwie Polskim Rabi Jakow Icchok Horowic CHOZE Widzący z Lublina 1745-1815”. Ta sama informacja na tablicy jest napisana również w języku hebrajskim i w jidysz. Tablica ma formę macewy, jedyne elementy zdobnicze to stylizowane ornamenty i dwie gwiazdy Dawida. Po raz pierwszy informacja o tablicy pojawia się w dokumentacji przebudowy placu Zamkowego opracowanej w 1995 roku przez M. Załuskiego. Nie zawiera ona projektu jedynie propozycje lokalizacji oraz treść napisu, który nieznacznie odbiega od tego jaki został ostatecznie na tablicy umieszczony.

Obok obelisku i jak również obok tablicy od niedawna znajdują się informacje, że oba punkty są częścią trasy turystycznej: Szlak Pamięci Żydów Lubelskich, a tablica upamiętniająca Widzącego także Szlaku Znanych Lublinian.

W 1995 roku na sztucznym wzniesieniu znajdującym się w północno-zachodniej części placu, z inicjatywy Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich postawiono pomnik „Symbol Lwowa” czyli rzeźbę lwa symbolizującą czyn obrońców Lwowa z 1918 roku. Pomnik jest różniącą się w niewielkich szczegółach kopią rzeźby autorstwa Józefa Sarzyńskiego z 1930 roku znajdujący się przed Panteonem Chwały na Cmentarzu Łyczakowskim. Z trzech stron postumentu wyryto napisy. Od frontu: „W 75 rocznicę odzyskania niepodległości Polski i obrony Lwowa. Rodacy”.

W 2003 roku na zboczu wzgórza zamkowego, tuż obok przejazdu łączącego plac z ulicą Podwale pojawił się pomnik pamięci żołnierzy AK-WiN ze zgrupowania majora Hieronima Dekutowskiego ps. „Zapora”. Pomnik powstał z inicjatywy Fundacji „Pamiętamy!” z Warszawy i upamiętnia 250 żołnierzy ze zgrupowania „Zapory”, poległych w walkach z hitlerowskim okupantem i komunistycznym reżimem w latach 1943-1955. Pomnik wykonany z piaskowca przedstawia las krzyży, z których wyłania się postać orła z rozpostartymi skrzydłami. Poniżej orła umieszczono napis: „1943-1955. Pamięci żołnierzy AK – WiN zgrupowania mjr Dekutowskiego ZAPORY poległych w walce z hitlerowskim i komunistycznym zniewoleniem”. Poniżej, na małej metalowej tabliczce umieszczono nazwiska i daty życia Hieronima Dekutowskiego, Zdzisława Brońskiego i Mieczysława Pruszkiewicza. Na cokole pomnika na metalowej tablicy znajdują się nazwiska wszystkich żołnierzy ze zgrupowania. Autorem projektu rzeźby jest Marek Szczepanik z Radomia. Obok pomnika znajdują się dwie tablice – jedna informująca o tym, że jest to Miejsce Pamięci Narodowej, druga z informacją, że pomnik jest częścią szlaku pamięci Żołnierzy Wyklętych.

Od czasu do czasu w przestrzeni placu pojawiają się tymczasowe instalacje artystyczne. W 2013 roku Assaf Gruber u szczytu schodów prowadzących na Zamek umieścił instalację „Untitled”, a w 2016 roku w ramach festiwalu Open City na jednej ze skarp wzgórza zamkowego pojawiła się rzeźba Michała Frydrycha pt. „Społeczeństwo”.

 

Warstwa trzecia. Przestrzeń niewidoczna / niewidzialna?

Chorągiewka na dachu śpiewa,
bladej gwiazdy wypełza pająk.
Latarnie w czarnych drzewach,
kołyszących się, mrugają.

Ciepła woń płynie z piekarń,
a cisza z zamkniętych bram.
Gdyby pies na dalekim przedmieściu nie szczekał,
byłbyś – jak nigdy – sam.

Sam, może jeszcze z rzeczułką,
której nie słychać,

choć w taką jasną noc z lazuru
i ona – niebios kochanka –
od zmierzchu aż do ranka
na pewno wzdycha
wśród murów…
Józef Czechowicz, „Poemat o mieście Lublinie”

 

To co widać to pierwsza, widzialna warstwa placu Zamkowego. Druga warstwa znajduje się dosłownie pod jego nawierzchnią. Jest to warstwa pamięci, resztek, pozostałości. Wspomina o niej enigmatyczny opis z przewodnika „Lublin. Przewodnik turystyczny”: „Poważnym osiągnięciem prac wykonanych w 1954 roku było uporządkowanie otoczenia zamku. (…) Dawny krajobraz Podzamcza został całkowicie zmieniony. Powstał tu jeden z ciekawszych fragmentów zabudowy miasta” (Lublin. Przewodnik turystyczny, red. H. Gawarecki, M. S. Pajdowski, S. Wojciechowski, Lublin 1966, s. 162)
I tyle. W zasadzie tyle chciano wiedzieć o tym obszarze w 1966 roku.

Przed II wojną światową bezpośrednio za Bramą Grodzką zaczynała się dzielnica żydowska, od lokalizacji wokół Wzgórza Zamkowego zwana Podzamczem. Pierwsi żydowscy osadnicy pojawili się w Lublinie na przełomie XV i XVI wieku. Na mocy przywileju królewskiego zamieszkali wokół wzgórza, na którym znajdował się Zamek.

Wzgórze zamkowe w północno-wschodniej części polskiego miasta Lublina otaczały niegdyś bagna. Nikt nie myślał o osiedleniu się na niegościnnej ziemi. Ale oto przed około czterystu laty handlującym w Lublinie żydom, którym nie wolno było mieszkać w obrębie miasta, przyszło do głowy nabyć tutaj grunty. Dookoła zamku krok za krokiem osuszano place, do bożnic i szkół dołączyły niebawem domy najbogatszych, potem uboższych żydów, cisnęły się, przyczepiały, przylepiały do wzgórza i wreszcie prastary zamek ze swą wieżą, swym kościołem i mocnymi murami obronnymi wystawał wśród gęstej gmatwaniny uliczek żydowskich, żydowskich zaułków i żydowskich budynków.

(M. Buber, Gog i Magog. Kronika chasydzka, tłum. M. Garewicz, Warszawa 1999, s. 4)

Syg
Plan Podzamcza, XIX wiek, źródło: Archiwum Państwowe w Radomiu

Przez wieki obszar zajmowany przez społeczność żydowską rozrósł się, a znaczenie lubelskiej dzielnicy żydowskiej w żydowskiej Polsce było bardzo duże. Lublin zwany był Jerozolimą Królestwa Polskiego albo Żydowskim Oksfordem. Tutaj miał swoją siedzibę Sejm Czterech Ziem, tutaj od 1 połowy XVII wieku działała pierwsza po tej stronie Wisły drukarnia hebrajska, tutaj w XVI wieku zrodziła się idea Jesziwy. W Lublinie mieszkali: Szalom Szachna ben Josef (ok. 1510–1558 lub 1559), Salomon ben Jechiel Luria (1510–1573), Jaakow Icchak ha-Lewi Horowic-Szternfeld zwany Widzącym z Lublina (1745–1815), Majer Jehuda Szapiro (1887–1933). W 1939 roku mieszkało w Lublinie prawie 120 tysięcy mieszkańców, w tym 43 tysiące Żydów. Większość z nich zamieszkiwała obszar wokół Zamku.

Podzamcze, fot. nieznany, ok. 1935 roku

W czasie wojny Niemcy wymordowali żydowskich mieszkańców, a dzielnica żydowska została zniszczona. Duża część jej terenu w latach 50. XX wieku została pokryta betonową skorupą. (…) Tu gdzie przez lata były domy, synagogi i ulice, jest teraz parking, nowe ulice i trawniki. Razem z fundamentami dawnych żydowskich budynków, została schowana pamięć o tych, którzy kiedyś tu mieszkali. Przez lata mieszkańcy Lublina zapomnieli o swoich żydowskich sąsiadach i o tym co się tu wydarzyło.

(T. Pietrasiewicz, Kręgi Pamięci, Lublin 2008, s. 4.)

 


Centralną ulicą Podzamcza była ulica Szeroka, zwana też Żydowską. Była to najstarsza ulica żydowskiego Lublina – została wytyczona na przełomie XV i XVI wieku w miejscu historycznego traktu handlowego. Zresztą to tutaj, do końca XIX wieku koncentrował się handel w tej części miasta. Ulica stanowiła też centrum administracyjne i polityczne lubelskich Żydów ponieważ tutaj, prawdopodobnie pod numerem 19, miał swoją siedzibę wspomniany wcześniej Waad Arba Aracot (Sejm Czterech Ziem). Była to jak pisze Robert Kuwałek w książce „Lublin. Jerozolima Królestwa Polskiego” (R. Kuwałek, W. Wysok, Lublin. Jerozolima Królestwa Polskiego, Lublin 2001, s. 105.) „Bezprecedensowa w skali europejskiej instytucja powstała 1580 roku początkowo jako zjazd przedstawicieli wszystkich gmin żydowskich, mający na celu ustalanie wspólnych podatków. (…) z czasem instytucja ta uzyskała o wiele więcej kompetencji”. Na Szerokiej zlokalizowanych było wiele synagog – pod numerem 2 miał synagogę Hirsz Doktorowicz – nadworny faktor króla Władysława IV, pod numerem 3 była synagoga urzędników handlowych (Mszorsimszul), pod numerem 40 znajdowała się siedziba lubelskich cadyków z rodu Eigerów. W 2 poł. XVIII wieku ulica Szeroka stała się też centrum chasydyzmu ponieważ tutaj pod numerem 28 miał swój zbór – Widzący z Lublina.


Jak pisze w książce „Żydowskie miasto w Lublinie” Majer Bałaban:

Ulica Szeroka w Lublinie jest naprawdę szeroka i obramowana z obu stron wysokimi, dwu- lub trzypiętrowymi domami. Kiedyś były one – tak jak na Starówce – zwrócone ścianami szczytowymi do ulicy i miały takie same, pokryte dachówkami, występy murów. Z upływem lat domy te jednak tak gruntownie przebudowano, że nie sposób dostrzec na nich patyny wieków. Charakterystyczny jest wielki magazyn u wylotu ulicy, łączący się bezpośrednio z Bramą Żydowską, oraz grupa domów pod numerami 9–21 przylegających tylnymi ścianami do Wzgórza Zamkowego. Tutaj między domami pod numerami 7 i 9 zaczyna się ulica Podzamcze, od której wiedzie wejście do zamku. Nie do końca potwierdzona legendą tradycja mówi, że przy ulicy tej pod numerem 19 obradował kiedyś sejm żydowski, co jest tym trudniejsze do sprawdzenia, że ostatni raz zebrał się on w Lublinie w roku 1682.

(Majer Bałaban, Żydowskie miasto w Lublinie z rysunkami Richarda Henkera, z niem. przełożył J. Doktór, Lublin 2012, s. 90-91)

Atmosfera miejsca opisana przez Bałabana jest doskonale widoczna na zdjęciach autorstwa Stefana Kiełszni. Jesienią 1934 roku sfotografował między innymi ulicę Szeroką. Na fotografiach widać głównie partery kamienic, wiele sklepów, także warsztaty usługowe, a przede wszystkim mieszkańców i przechodniów.

Szeroka i jej codzienne życie ocalała we wspomnieniach, została zapamiętana przez świadków historii.

Jan Błaszczak:

Przechodząc przez Bramę Grodzką, po lewej stronie było zejście na ulicę Szeroką. Więc schodziło się po tych kamieniach na lewo, a później na prawo i zaczynała się ulica Szeroka. (…) Tam był duży ruch, (…) dużo sklepów, oczywiście takich lepszych. Charakterystyczną cechą tych sklepów było to, że na okiennicach, które na noc zamykano, każdy miał namalowany rodzaj handlu. Szewc miał buta, jak [sprzedawano] wodę – to był syfon, jak materiały – to sukienki. To było charakterystyczne. Ta ulica była ruchliwa, handlowa, bo jeśli chodzi o dzielnicę żydowską, to tam [podstawą] egzystencji codziennej był handel.

Zahawa Lichtenberg:

Chciałabym przecie wszystkim wspomnieć Szeroką 28. Nie wiem, kiedy ten dom i numer był ważny i w którym wieku? Za moich czasów był to zwyczajny dom. (…) Urodziłam się w 1920 r. przy ulicy Szerokiej 35 i tam mieszkałam do 1936 r. (…) Pomiędzy numerami 35 i 33 było przejście, wąska, brukowana uliczka, która prowadziła na ulicę Jateczną. Tylna część domu, w którym mieszkałam, wychodziła właśnie na tę uliczkę, a ja miałam widok na „Maharamszul” Widziałam tę bożnicę na zewnątrz. (…) Z ulicy Grodzkiej wchodziło się w Bramę Grodzką, którą nazywano także Żydowską. Z tej Bramy wychodziło się na duży most, brukowany kamieniami, tzw. kocimi łbami. (…) Z dwóch stron tego mostu znajdowały się sklepy, a niektóre z nich połączone były od razu z mieszkaniami. Przechodziło się przez ten most i po prawej stronie zaczynała się ulica Szeroka. Szeroka po mojej stronie, jeśli się nie mylę, miała 49 numerów nieparzystych, a po drugiej stronie 50 numerów. Dalej już nic nie było, tylko brzeg rzeczki. (…) Wieczorami wychodziło się z ciasnych mieszkań. (…) Spacerowało się od Szerokiej 1 do Ruskiej. (…) Szeroka była najżywszą ulicą. Nawet, kiedy już mieszkałam na Grodzkiej, chodziłam na Szeroką, żeby spotykać się ze znajomymi, pogadać, podyskutować, w ogóle, żeby dobrze spędzić wieczór.

Wiesława Majczakowa:

Też po lewej stronie stojąc w kierunku ulicy Lubartowskiej otwierała się taka szeroka ulica, właśnie Szeroka. Utkwiło mi w pamięci to, że była to ulica zawsze pełna ludzi. Po tej ulicy jeździły wozy, jeździły dorożki. (…) Nie słyszało się na Ruskiej, Szerokiej w zwykły dzień języka polskiego. (…) Obraz bardzo biednej ulicy Ruskiej, czy Szerokiej, to był obraz dnia powszedniego. W szabas ta ulica wyglądała zupełnie inaczej, ponieważ ci wszyscy ludzie byli ubrani bardzo odświętnie. Widziało się wtedy Żydów w czapach, w czarnym chałacie, białych pończochach, z pejsami.

Aleksander Szrift:

Przed II wojną światową mieszkaliśmy przy ulicy Szerokiej 40, w kamienicy lubelskiego cadyka, Szlomo Eigera, przywódcy lubelskich chasydów. (…) Od frontu do kamienicy przylegała Bóżnica Chasydów Lubelskich. Miała ona wejście od ulicy Szerokiej i odgrodzona była od niej parkanem. Przed bóżnicą znajdowała się suka-kuczka, którą wykorzystywano w święto Sukkot. (…) Znanym miejscem na Szerokiej była bóżnica w domu pod numerem 28. Mieściła się tu dawna bóżnica „Widzącego z Lublina”. Na parterze tego domu znajdowała się piekarnia, która wypiekała ciastka dla cukierni. Piekarzem tam był Mordechaj. Na piętrach kamienicy mieszkali lokatorzy. (…) Zamożniejszymi domami były Szeroka 43 i 45. Te kamienice były bardziej eleganckie i lepiej utrzymane, ponieważ zamożniejsi lokatorzy, którzy w nich mieszkali regularnie płacili czynsz. Inne domy przy Szerokiej były bardziej zaniedbane. Przede wszystkim domy nie posiadały kanalizacji. (…) Niewielki rynek żydowski istniał także na placyku przy zejściu na Szeroką i Kowalską, zaraz za Bramą Grodzką. (…) Między innymi sprzedawano tam specyficzny tylko dla Lublina przysmak – bubelach. Były to babki gryczane, pieczone w specjalnych naczyniach, które jedzono na ciepło z masłem. Wypiekano je przy Grodzkiej, dwa domy przed Bramą Grodzką.

DCF 1.0
plac Zamkowy w Lublinie, fot. Joanna Zętar, 2005 rok

Dziś aby wyobrazić sobie przebieg ulicy Szerokiej należy wejść po schodach i stanąć tyłem do fasady Zamku i spojrzeć z góry na plac. Szeroka przebiegała mniej więcej środkiem dzisiejszego placu, wyginając się łukiem w stronę wzgórza. Zaczynała się w miejscu gdzie kończy się ulica Kowalska – była jej naturalnym przedłużeniem, a kończyła się skrzyżowaniem z ulicą Ruską. Dziś z Szerokiej w przestrzeni miasta pozostała tylko studzienka znajdująca się na placu manewrowym dworca PKS. W Bramie Grodzkiej przechowywana jest tablica z napisem: Szeroka w języku polskim i rosyjskim a także fragment nawierzchni w postaci „kocich łbów” oraz ślady pamięci – fotografie, wspomnienia i dokumenty.

 

Wszystkie materiały ikonograficzne oraz fragmenty relacji świadków historii użyte w tekście pochodzą z zasobów Ośrodka „Brama Grodzka – Teatr NN”