Na blogu Ośrodka „Brama Grodzka -Teatr NN” opowiadamy o naszej codziennej pracy: o opiece nad pamięcią Lublina i Lubelszczyzny, poszukiwaniu śladów przeszłości, działaniach kulturalnych i edukacyjnych, sile wolnego słowa i Innym Lublinie. Tu też znajdziecie wpisy o wyjątkowych spotkaniach i niesamowitych ludziach, z którymi mamy szczęście współpracować. Te „opowieści z Bramy” snują dla Was pracownicy działów Bramy Grodzkiej, Trasy Podziemnej i Domu Słów.

Na blogu Ośrodka „Brama Grodzka -Teatr NN” opowiadamy o naszej codziennej pracy: o opiece nad pamięcią Lublina i Lubelszczyzny, poszukiwaniu śladów przeszłości, działaniach kulturalnych i edukacyjnych, sile wolnego słowa i Innym Lublinie. Tu też znajdziecie wpisy o wyjątkowych spotkaniach i niesamowitych ludziach, z którymi mamy szczęście współpracować. Te „opowieści z Bramy” snują dla Was pracownicy działów Bramy Grodzkiej, Trasy Podziemnej i Domu Słów.

Teatr NN

Narracje (nie)pamięci: Studnia. Nieobecna obecność

Studzienka, zdrój, zdrój wodny, obudowa zdroju ulicznego, budka wodociągowa, a nawet pompokryt to określenia stosowane w odniesieniu do wolno stojącego, niewielkiego budynku, znajdującego się dziś na placu manewrowym dworca autobusowego w Lublinie. Do II wojny światowej budka wodociągowa znajdowała się niemal w centrum dzielnicy żydowskiej, nieopodal skrzyżowania ulic Szerokiej i Ruskiej. W budynku zaopatrywano się w wodę najprawdopodobniej do zakończenia działań wojennych. Potem przez wiele lat był opuszczony i częściowo zdewastowany. Dziś budynek studzienki jest jedną z niewielu pozostałości po lubelskiej dzielnicy żydowskiej.

 

Ślad materialny

Budynek studzienki założony jest na planie kwadratu. Został zbudowany z żółtej cegły licowej, pierwotnie spajanej zaprawą wapienną. Wnętrze jest przesklepione kolebkowo. Całość przykryta jest daszkiem czterospadowym, o konstrukcji drewnianej, podbitym miedzianą blachą. Daszek jest wyposażony w rzygacze, a na szczycie znajduje się żelazna sterczyna z chorągiewką. Elewacje budynku zostały opracowane identycznie – w postaci półkolistej arkady wspartej na pilastrach flankujących jednocześnie naroża. Archiwolty arkad są spięte gładkimi zwornikami, natomiast w łukach arkad umieszczono cegły klinowe. Powyżej arkad znajduje się falisty gzyms wykonany z kształtówek podparty quasi-konsolkami. Zwieńczenie ścian stanowi gzyms profilowany.

 

Studzienka na placu manewrowym dworca PKS, 2011 rok, fot. Piotr Sztajdel

 

Pierwotnie we wschodniej i zachodniej ścianie budynku, w polach arkad znajdowały się półkoliste otwory wypełnione oknami z podziałem na sześć pól, wyposażonymi dodatkowo w drewniane okiennice. Podczas jednego z remontów otwory zaślepiono. Jadwiga Czerepińska – autorka informacji o obiekcie w Katalogu architektury przemysłowej w Lublinie – charakteryzuje jego styl jako „eklektyczny, charakterystyczny dla budowli przemysłowych”.

Przedmiot opowiedziany

Nie wiadomo, kiedy dokładnie został wzniesiony budynek studzienki. Jadwiga Czerepińska datuje jej powstanie na 1865 rok. W Aktach miasta Lublina z lat 1809–1874 przechowywanych w zasobie Archiwum Państwowego w Lublinie znajduje się projekt pompokrytu dostarczony do Lublina w 1864 roku przez Fabrykę Machin hr. Zamoyskiego i Spółki w Warszawie, przy okazji budowy studni u zbiegu ulic Świętoduskiej i obecnej Lubartowskiej. Jak pisze Jadwiga Czerepińska: „Przytaczamy to na dowód, że w tym okresie powstawały w mieście murowane obudowy studni zwane «pompokrytami» do jakich bezsprzecznie należy tzw. zdrój publiczny sytuowany na dworcu PKS. Jakkolwiek odbiega on wyglądem od załączonego wzoru”.

Jednak wydaje się, że obudowa studni mogła powstać nieco później – w okresie kiedy w 1896 roku w Lublinie rozpoczęto realizację projektu budowy wodociągu przez Adolfa Weisblata.

Projekt budki wodociągowej, reprodukcja z: S. Michałowski Sto lat współczesnych wodociągów w Lublinie 1899–1999

 

Warto w tym miejscu wspomnieć, że historia studni na terenie dzisiejszego dworca autobusowego sięga czasów wcześniejszych niż przełom XIX i XX wieku. Analiza zachowanych w Archiwum Państwowym w Lublinie dokumentów, m.in. z 1859, 1863 i 1865 roku, pozwala sporządzić listę studni znajdujących się w Lublinie. Protokół rewizyjno-rozpoznawczy dotyczący studni i pomp sporządzony 10 sierpnia 1863 roku (22 sierpnia 1863 roku według kalendarza juliańskiego – przyp. J.Z.) wymienia 12 studni:

  1. przy końcu ulicy Panny Maryi,
  2. przy ulicy Krakowskie Przedmieście przed Powiatem,
  3. przed Pałacem Rządu Gubernialnego,
  4. na placu Bernardyńskim,
  5. przed Trybunałem od Bramy Krakowskiej,
  6. za Magistratem na Targu,
  7. przy ulicy Grodzkiej,
  8. w ogrodzie Publicznym Miejskim,
  9. przy ulicy Podzamcze,
  10. przy ulicy Ruskiej,
  11. przy ulicy Szerokiej,
  12. na zbiegu ulic Szerokiej z Kowalską.

Szczegółową lokalizację obiektów pokazuje Plan Sytuacyjny części M. Lublina ukazujący kierunki ulic i główne gruppy budowli egzystujących tudzież punkt A w którym proponowana studnia ma być urządzony sporządzony 9 (15) lipca 1863 roku. Jest na nim zaznaczonych osiem punktów, a nowa studnia (oznaczona w dokumencie literą „A”) miała powstać na placu targowym przy ulicy Świętoduskiej.

We wszystkich dokumentach pośród kilkunastu studni-pomp wymienione są obiekty tego rodzaju zlokalizowane na terenie dzielnicy żydowskiej – przy ulicy Szerokiej, „na zejściu się” ulic Szerokiej i Kowalskiej oraz – najbardziej nas interesująca lokalizacja – przy skrzyżowaniu ulic Szerokiej i Ruskiej. Studnie-pompy charakteryzowały się mechanizmem składającym się z pompy ssąco-tłoczącej z tłokiem żelaznym, rur żelaznych lub miedzianych oraz pompokrytu z drągiem żelaznym i korbsztangą. Pompokryty były ustawiane na specjalnie dla nich przygotowanych podkładach dębowych.

Prawdopodobnie istniejąca na skrzyżowaniu ulic Szerokiej i Ruskiej studnia-pompa została pod koniec XIX wieku lub na przełomie XIX i XX wieku osłonięta budką wodociągową. Było to spowodowane zmianą zasad zaopatrywania się w wodę, w związku ze wspomnianym wcześniej projektem wybudowania sieci wodociągowej w mieście.

Początek budowy wodociągu w Lublinie datuje się na 13 czerwca 1894 roku, kiedy Zarząd Miasta podjął rozmowy z inżynierem dróg i komunikacji – Adolfem Weisblatem. Kontrakt na budowę i eksploatację wodociągu zawarto w 1896 roku, a 30 maja 1897 roku rozpoczęto budowę wieży ciśnień na dzisiejszym placu Wolności. Oficjalne otwarcie wodociągów miało miejsce 1 lipca 1899 roku. W ramach realizacji projektu planowano budowę pięciu budek wodociągowych.

Projekt budki wodociągowej przechowywany w archiwum MPWiK i reprodukowany w książce Stanisława Michałowskiego Sto lat współczesnych wodociągów w Lublinie 1899–1999 przedstawia murowaną budkę wodociągową. Data rozpoczęcia budowy budek nie jest znana, nie wiadomo w jakiej kolejności powstawały. Dokumenty archiwalne podają różną liczbę budek. Liczba, według źródeł, waha się pomiędzy pięcioma a ośmioma budkami. Protokół ze szczegółowej rewizji budynków, wieży ciśnień, kotłowni pomp Worthinftona jak również studzien – tak zwanych artezyjskich oraz Protokół o dokonanej rewizji Wodociągów Lubelskich z dnia 16 czerwca 1908 roku odnotowują istnienie w mieście ośmiu budek wodociągowych. Niestety w dokumencie nie jest podana ich lokalizacja. W 1915 roku w czasie trwania epidemii w mieście dyrektor wodociągu w korespondencji z Magistratem wspomina o pięciu budkach. Ten dokument również nie wymienia lokalizacji obiektów, przy czym niewykluczone, że część studzienek mogła być w czasie epidemii zamknięta.

Stanisław Michałowski w swoim opracowaniu wymienia osiem studzienek, które miały funkcjonować w 1938 roku, a ich usytuowanie przedstawiało się następująco:

  1. na ulicy Ruskiej,
  2. na rogu Kowalskiej i Szerokiej,
  3. przy ulicy Krawieckiej,
  4. na placu Targowym – obok ulicy Lubartowskiej,
  5. na ulicy św. Ducha naprzeciw kościoła Karmelitów,
  6. u zbiegu ulic Kalinowszczyzna i Tatarska,
  7. u zbiegu ulic św. Mikołaja i Czwartek,
  8. na rynku wieniawskim.

Lokalizacja studzienek pokrywa się częściowo z wymienionymi wyżej studniami-pompami.

Z kolei „Nowy Głos Lubelski” w 1944 roku wspomina o siedmiu budkach funkcjonujących w Lublinie przed wojną. Można zatem stwierdzić, że budek wodociągowych w Lublinie było nie więcej niż osiem.

Studzienki zlokalizowane w centrum miasta i na terenie dzielnicy żydowskiej stanowiły podstawowe źródło wody dla mieszkańców tych części Lublina. Stanisław Michałowski w swojej publikacji podaje informacje o ilości wody sprzedawanej w budkach. I tak: w 1909 roku w budkach sprzedano 783 840 wiader, a w 1913 – 877 644 wiader. Woda w budkach wodociągowych była najdroższa: 40 kopiejek za 100 wiader. Co ciekawe, w związku z tym, że w obiegu brakowało monety o nominale 2/5 kopiejki, emitowano specjalne żetony pozwalające na zakup jednego wiadra wody.

W związku z wprowadzeniem opłat za pobór wody konieczne było zatrudnianie pracowników do pobierania tychże opłat. W ankiecie z 1909 roku wymieniającej pracowników Wodociągów Lubelskich uwzględnieni są sprzedawcy pracujący w budkach wodociągowych.

W 1924 roku po zakończeniu przez Zarząd Miasta współpracy z Adolfem Weisblatem prezydent Lublina Czesław Szczepański i przedstawiciel Towarzystwa Ulen and Company podpisali umowę powierzającą Towarzystwu prowadzenie m.in. kanalizacji i wodociągów. Studnie miejskie wraz z budkami zostały ostatecznie podłączone do sieci wodociągowej firmy Ulen and Company i od 1929 roku były eksploatowane w ramach Miejskich Wodociągów i Kanalizacji.

W związku z poszerzaniem sieci wodociągowej na terenie miasta, stopniowo zmniejszała się ilość wody sprzedawanej w budkach. Przytoczone przez Stanisława Michałowskiego dane za rok 1935 zawierają informację, że z budek sprzedano 14 638 m3 wody (przy sprzedaży całkowitej – 894 494 m3), co stanowiło zaledwie 4 m3 dziennie w całym mieście. W związku z tym 28 marca 1938 roku Magistrat podjął uchwałę o stopniowej likwidacji budek do sprzedaży wody z wodociągów lubelskich.

Głównie dzięki zachowanemu materiałowi ikonograficznemu można stwierdzić, że uchwała nie została wprowadzona w życie – większość studzienek funkcjonowała jeszcze w okresie II wojny światowej, aż cztery z nich zaopatrywały w wodę mieszkańców getta, w tym budka wodociągowa przy skrzyżowaniu ulic Szerokiej i Ruskiej.

Zachowało się niewiele zdjęć przedstawiających studzienki, są to najczęściej widoki ulic, na których przypadkiem udokumentowano także tego rodzaju obiekty. Analiza fotografii pozwala stwierdzić z całą pewnością istnienie budki na placu targowym przy ulicy Świętoduskiej, przy ulicy Lubartowskiej tuż obok nowego placu targowego i przy ulicy Podzamcze.

We wszystkich wymienionych przypadkach były to murowane budki wodociągowe, zbudowane zgodnie z projektem, analogiczne do zachowanej studzienki z placu dworca autobusowego. Ze zdjęć znamy też inny typ budki wodociągowej – drewnianą, która znajdowała się przy zbiegu ulic Kowalskiej i Szerokiej.

Oprócz studzienki z ul. Ruskiej do dziś zachowana jest również budka wodociągowa znajdująca się dawniej na skrzyżowaniu ulic Kalinowszczyzny i Tatarskiej, obecnie znajdująca się na Słomianym Rynku i będąca w stanie ruiny. Budynek ten był większy niż studzienki z projektu, ze względu na poszerzenie przestrzeni o pomieszczenie dla osoby sprzedającej wodę.

Budka wodociągowa na Słomianym Rynku, 2017 rok, fot. Joanna Zętar

Najwięcej materiału ikonograficznego dokumentuje studnię znajdującą się na skrzyżowaniu ulic Szerokiej i Ruskiej. Sposób funkcjonowania budki wodociągowej został również uwieczniony na filmie nakręconym w Lublinie w 1940 roku, gdzie widać otwory okienne z podziałem na sześć pól, osobę sprzedającą wodę i sposób, w jaki sprzedawano wodę.

Większość zdjęć dokumentuje budynek w okresie funkcjonowania getta na Podzamczu (wszyscy sfotografowani ludzie mają na przedramionach opaski). Widoczne są na nich kolejki do studni, co zapewne było typowe dla tego miejsca.

Studnia funkcjonowała na pewno do końca wojny o czym świadczy artykuł pt. W «wodociągu» sprzedaje się wodę z 22 marca 1944 roku opublikowany w „Nowym Głosie Lubelskim”:

W naszym mieście istnieje dużo zabytków starożytności. Ci niemi świadkowie stoją nierzadko niepostrzeżenie dla ludzkiego oka, nikt ich nie rusza, nikt nimi się nie ciekawi. Niemniej jednak, gdy się dobrze przypatrzyć, mogą one wiele powiedzieć o sobie i o historii miasta. Zwracamy uwagę na budkę wodociągową, położoną na Starym Mieście przy ul. Ruskiej, którą mieszkańcy przyległych ulic nazywają «wodociągiem». Budka ta przetrwała kilkadziesiąt lat, kilka wojen i ocalała aż do naszych dni. Jak i przed 30-tu laty, siedzi tu «kasjer» i sprzedaje wodę. Takich «wodociągów» było w Lublinie swego czasu 7. Dziś większość tych weteranów jest nieczynnych względnie w międzyczasie zostały rozebrane. Zaledwie dwie spełniają do dziś dnia swą funkcję. Minęły jednak zapewne bezpowrotnie czasy, kiedy Stare Miasto było jeszcze ludne i przed «wodociągami» stały długie ogonki z wiaderkami, by za 1 grosz zdobyć wiaderko doskonałej wody. Wtedy to wokół wodociągów było gwarno, hałaśliwie, a czasem i wesoło. Wówczas to sprzedawało się od 3 do 4, a nawet więcej tysięcy wiader dziennie. Dzisiaj panuje tu pustka, mimo że wiaderko wody sprzedaje się po cenie urzędowej za jedyne dwa grosze. Jest wprawdzie kilkadziesiąt stałych klientów, czasem też jakiś woźnica, czy chłop ze wsi jadą przypadkiem napoić konie z «wodociągu», a latem, gdy upał, to i sam napije się orzeźwiającego płynu, ale to już nie czasy dawniejsze!

Ślad utraty

Po zakończeniu działań wojennych budynek studzienki przestał pełnić swoją funkcję. Było to konsekwencją eksterminacji ludności żydowskiej, głównych jej użytkowników, a także zburzenia zabudowy Podzamcza. Na zachowanych zdjęciach przedstawiających ruiny Podzamcza widoczny jest budynek budki wodociągowej. Obok znajduje się drugi, o nieco podobnym kształcie. Na wcześniejszych fotografiach tego budynku nie było lub ujęcia go nie obejmowały. Jest to prawdopodobnie rodzaj stacji trafo. Identyczny budynek znajdował się przy drewnianej obudowie studni na rogu ulic Kowalskiej i Szerokiej.

Na zdjęciach z lat 60. i 70. XX wieku widać oba budynki, przy czym studzienka znajdująca się już wtedy w obrębie dworca autobusowego, jest już wtedy częściowo zniszczona. Budynek budki wodociągowej stopniowo zaczyna popadać w ruinę. Brakuje dachu, na którego pozostałościach rosną samosiejki, obok panuje bałagan. Dlatego też w latach 70. XX wieku nieczynny budynek bez właściciela i użytkownika, był wskazywany jako „rudera do zlikwidowania”, o czym pisał „Sztandar Ludu”. Likwidacji dawnej budki wodociągowej zapobiegło wpisanie obiektu do rejestru zabytków 30 września 1972 roku (nr rejestru A/633).

W 1975 roku Biuro Projektów Kolejowych zaprojektowało plac manewrowy przy dworcu autobusowym w obecnym kształcie. W związku z budową placu studzienka stała się własnością Państwowej Komunikacji Samochodowej. Początkowo była użytkowana jako podręczny magazynek. W 1977 roku PKS ponownie wszczął sprawę rozbiórki studzienki, jako obiektu będącego w bardzo złym stanie technicznym.

W 1980 roku staraniem Miejskiego Konserwatora Zabytków Pracownie Konserwacji Zabytków rozpoczęły prace remontowe. Polegały one na zamurowaniu półkolistych otworów arkad, wykonaniu posadzki wewnątrz obiektu, remoncie elewacji, zrekonstruowaniu daszku namiotowego, zamontowaniu drzwi klepkowych oraz na usunięciu resztek rury wypływowej i demontażu urządzeń wodociągowych znajdujących się we wnętrzu.

W 1987 roku stan studzienki zaczął się pogarszać, ale dopiero w 2000 roku przeprowadzono prace zabezpieczające oraz sporządzono program prac konserwatorskich.

W kwietniu 2018 roku zostały zakończone prace przy rewitalizacji studzienki. Przeprowadzono konserwację i zabezpieczenie obiektu, który przeszklono na osi wschód–zachód, zamontowano iluminacje, a także wymieniono nawierzchnię wokół studzienki. Działania zostały podjęte z inicjatywy rodziny Juliana i Rafaela Maharich oraz Rotary Club Lublin Centrum. Autorem projektu rewitalizacji jest Maciej Herman z Herman and Partners Associated Architects.

 

Budka wodociągowa, 2017 rok, fot. Joanna Zętar

 

 

Widoczna w niewidocznym

To, co widoczne, tkwi w tym, co niewidoczne; w efekcie to, co niewidoczne, decyduje o tym, co dzieje się w tym, co widoczne; namacalne opiera się niepewnie na tym, co nieuchwytne i czego nie można dotknąć.
J. Dewey, Sztuka jako doświadczenie, przeł. A. Potocki, wstęp I. Wojnar, Wrocław–Warszawa 1975, s. 167.

 

Studzienka. Budka wodociągowa. Kiedyś źródło wody i życia. Dziś pusty budynek bez funkcji i życia. Tak pusty, że niektórzy użytkownicy dworca jej nie zauważają. Jakiej metafory użyć dla tego punktu topografii miejsca w mieście?

Jest przedmiotem opowiedzianym – historię studzienki odtwarzamy na podstawie materiałów archiwalnych. Jest materialnym śladem. Bo czymże innym może być dziś, skoro nie może być tym, czym była? Jest śladem wielu śladów: śladów palców, podeszew butów, dłoni, uderzeń wiadra, wylanej obok wody. Jest śladem wielu śladów, ponieważ przy niej krzyżowały się ludzkie drogi. Z Szerokiej, Ruskiej, może nawet z Czwartku. Tu czekało się w kolejce po wodę, bez której nie ma życia, codziennej egzystencji, porządku, rytuału dnia. A w kolejce, jak to w kolejce, kobiety i mężczyźni, starsi i młodsi, rozmowy, kłótnie, czasem przepychanki. Obok kolejki dzieci, taplają się w wodzie spływającej małym rynsztokiem. I nosiwoda czekający na zlecenie – może ktoś potrzebuje, aby przynieść mu wiadro wody do domu? W budce sprzedawczyni. Pobiera opłatę, uruchamia strumień wody, pilnuje porządku. Poniżej okna specjalny otwór obudowany drewnem, przez który dokonuje się transakcji. A na półeczce, w górnej części okna biały imbryk do herbaty. Dziś tych obrazów nie zobaczymy wokół studzienki. Budka wodociągowa stała się śladem utraty – utraty ludzi i utraty miejsca w przestrzeni miasta. Jest śladem nieobecnej obecności.

Jak ocalała, skoro prawie nic nie ocalało? Została sama, samotnie stoi na straży pamięci, której jest śladem i nośnikiem. Metaforycznie zaświadcza o symbolicznym trwaniu, jest abstrakcyjną reprezentacją tego, co nieobecne. Uruchamia wyobraźnię i tym samym uobecnia przeszłość, jednocześnie osłaniając pamięć.

Studzienka w swoim obecnym otoczeniu przywołuje na myśl samotność świadka. Ocalała. Została sama ze swoją historią. Nie ma wokół nikogo, z kim można wejść w dialog, wspomnieć przeszłość. Staje się metaforą ocalonych, którzy zostali sami ze swoimi wspomnieniami.

Kiedyś była w centrum miasta, dziś jest w centrum nie-miejsca, jakim jest dworzec. Warstwa dworca nałożona jest na warstwę życia, które kiedyś tu było. Życie na końcowym odcinku ulicy Szerokiej – po obu stronach ulicy wysokie domy, w niedalekiej odległości budynki ulicy Ruskiej. Tuż obok cerkiew, niedaleko kościół na Czwartku. Dziś to miejsce zupełnie inne, choć może trochę podobne, gwar i ruch prawie taki sam. Ale jednak zupełnie inny.

Budka jest z innego świata, tkwi w świecie przejeżdżających autobusów i busów, stoisk z ubraniami, samochodów, kurzu i spalin. Topograficzny szczegół konkretnej przestrzeni (dziś dworca, a dawniej dzielnicy żydowskiej), której nie widzimy, a chcąc ją zrozumieć i poznać, musimy sięgnąć do zdjęć, relacji świadków historii, przedwojennych przewodników i innych dokumentów. Na dworcu nic nie znaczy, w topografii przeszłości jest bardzo ważna.

Równie ważny jest tu także kontekst – nowa funkcja przestrzeni Podzamcza spowodowała, że studzienka została zmarginalizowana. Marginalizacja tego obiektu w kontekście miejsca spowodowała, że dla wielu przechodniów jest ona praktycznie niewidoczna, prawie niedostrzegalna, choć studzienka jest tutejsza pod każdym względem, jest zespolona z miejscem, w którym stoi. Nie została importowana w kontekst, ale stanowi jego pozostałość.

Dziś stoi na środku placu manewrowego, w przeszłości znajdowała się w centrum w centrum trójkąta, który powstał po symbolicznym połączeniu trzech świątyń – synagogi, cerkwi i kościoła – funkcjonujących nieopodal siebie do II wojny światowej. Stoi samotnie w pustce semantycznej, która jest syntezą wydarzeń, jakie miały miejsce podczas II wojny światowej i bezpośrednio po niej. Najpierw bezpowrotnie zniknęli ci, którzy co dzień z wiadrem przychodzili po wodę, potem stopniowo znikały ich domy, zniknęła nawet ich świątynia. Krajobraz kulturowy kompletnie się zmienił. Dziś wchodzimy w przestrzeń miejsca osobliwego, gdzie nic do siebie nie pasuje, w wyrwę w uporządkowanej przestrzeni, skrywającej pamięć i usiłującej walczyć z anihilacją. Studnia jest niezaprzeczalnym dowodem, że w przestrzeni dawnego Podzamcza nadal tkwią materialne ślady pamięci. Nieodkryte czekają na odkrycie i upamiętnienie, odkryte i znane na ponowne odczytanie.

I wreszcie woda, dla której dostarczania postawiono ten obiekt. Studzienka była źródłem wody, dziś jest suchą studnią, nie ma w niej wody, ani nawet urządzeń wodociągowych. To kolejna metafora pustki związana z tym miejscem – nie ma wody bo, nie ma tych, którzy mogą jej potrzebować.

„Widoczne, tkwi w tym, co niewidoczne” napisał Dewey. Widoczna studnia tkwi w centrum niewidocznego świata. Ale, kontynuuje Dewey, „to, co niewidoczne, decyduje o tym, co dzieje się w tym, co widoczne” ponieważ nagle ożywa rzeczywistość, której nie ma. Stojąc przy budce wodociągowej, przenosimy się znowu w świat nosiwody spod studni, bawiących się obok dzieci, kolejki po wodę i sprzedawcy wody.

 


Bibliografia:
APL, Akta miasta Lublina, 1809–74, sygn, 988, 989, 6545, 6547, 6563.
Czerepińska J., Zdrój na placu Dworcowym PKS, [w:] Czerepińska J., Michalska G., Studziński J., Katalog architektury przemysłowej w Lublinie, t. I, cz. II, maszynopis opracowany na zlecenie Państwowej Służby Ochrony Zabytków, Lublin 1995.
Michałowski S., Sto lat współczesnych wodociągów w Lublinie 1899–1999, Lublin 1999.
NN, Zlikwidować ruderę, „Sztandar Ludu”, 13.12.1972.
Spyrczyński P., Program prac konserwatorskich przy zdroju ulicznym w Lublinie A/633. Dworzec główny PKS, Lublin 2000.

 

Korekta: Monika Śliwińska

 

 

Tekst jest poszerzoną wersją tekstu wydrukowanego w broszurze, przygotowanej z okazji otwarcia studzienki po remoncie, w dniu 16 kwietnia 2018 roku.