Na blogu Ośrodka „Brama Grodzka -Teatr NN” opowiadamy o naszej codziennej pracy: o opiece nad pamięcią Lublina i Lubelszczyzny, poszukiwaniu śladów przeszłości, działaniach kulturalnych i edukacyjnych, sile wolnego słowa i Innym Lublinie. Tu też znajdziecie wpisy o wyjątkowych spotkaniach i niesamowitych ludziach, z którymi mamy szczęście współpracować. Te „opowieści z Bramy” snują dla Was pracownicy działów Bramy Grodzkiej, Trasy Podziemnej i Domu Słów.

Na blogu Ośrodka „Brama Grodzka -Teatr NN” opowiadamy o naszej codziennej pracy: o opiece nad pamięcią Lublina i Lubelszczyzny, poszukiwaniu śladów przeszłości, działaniach kulturalnych i edukacyjnych, sile wolnego słowa i Innym Lublinie. Tu też znajdziecie wpisy o wyjątkowych spotkaniach i niesamowitych ludziach, z którymi mamy szczęście współpracować. Te „opowieści z Bramy” snują dla Was pracownicy działów Bramy Grodzkiej, Trasy Podziemnej i Domu Słów.

Teatr NN

Narracje (nie)pamięci: ulica Krawiecka (2). Próżnia nie-miejsca niepamięci

W Lublinie powstała wyrwa w przestrzeni miasta będąca jednocześnie wyrwą w pamięci tego miasta, które o tym fragmencie swojej przestrzeni zapomniało. Opisywany fragment nie pasuje do reszty, nie pasuje do swojego otoczenia, jest tu zbyt pusto jak na lokalizację blisko ścisłego centrum. Jednak czasami pojawia się tu ślad pamięci. Pozornie przestrzeń nie wchodzi w dialog z wchodzącym w nią człowiekiem. Pozornie, bo jednak stale zadaje nam pytania. Tylko w jakim języku do nas mówi?

Nie da się ustalić (…) co gdzie stało i co gdzie się wydarzyło (…). Nie można sobie tego nawet wyobrazić. Kiedy coś sobie wyobrażamy potrzebujemy przecież jakichś danych, które moglibyśmy wykorzystać budując obrazy. Ale tu nic nie jest dane i wyobraźnia rezygnuje, bowiem to, co wie się o tych okolicach z lektur i ze zdjęć, nie kojarzy się z tym, co jest tutaj teraz. Czyli nie kojarzy się z niczym. To wszystko jest nowe (…) i nie da się tego połączyć z tym, co było kiedyś. Jeśli gdzieś nastąpiła totalna likwidacja, to właśnie tutaj. (…) Zlikwidowane zostały tu nie tylko objawy życia, ale także wszelkie wyobrażenia o tym życiu. A nawet wszelka możliwość tych wyobrażeń. (…) Nie ma nic i historia może zacząć się od nowa.


Jarosław M. Rymkiewicz, Umschlagplatz, Gdańsk 1992, s. 148

 

Przestrzeń

Obraz opisanej wcześniej (czytaj cz. 1) przestrzeni południowo-wschodnich okolic Zamku Lubelskiego, gdzie w przeszłości znajdowały się między innymi, ulice Krawiecka i Podzamcze, zatrzymany jest na mapach, zdjęciach archiwalnych i we wspomnieniach ludzi. Rekonstruowany w wyobraźni, na podstawie materiałów archiwalnych, a następnie porównywany ze współczesną przestrzenią krajobraz okazuje się być całkowicie odmienny. Nie ma ulic, ani domów, wiszącego prania, biegających dzieci, rynsztoka. Stojąc w pustej przestrzeni dawnej ulicy Krawieckiej człowiek doświadcza „tego samego, a jednak innego miejsca” [Określenie za Jackiem Leociakiem, Aryjskim tramwajem przez warszawskie getto, czyli hermeneutyka pustego miejsca, [w:] Maski współczesności, red. L. Burska, M. Zaleski, Warszawa 2001, s. 84].
Podzamcze jak każda przestrzeń ma swoją topografię, a tutaj jest to raczej (parafrazując cytowanego wyżej Jacka Leociaka) abstrakcja topograficzna. Ale jest to też przestrzeń symboliczna.

 

 

Przestrzeń Podzamcza widziana z wiaduktu zaczynającego się tuż za Bramą Grodzką to po lewej stronie plac Zamkowy, a po prawej płaska przestrzeń poniżej południowego stoku wzgórza zamkowego. Puste miejsce jakie znajduje się dziś bezpośrednio za Bramą to opowieść o przepisywaniu historycznej przestrzeni miasta. Dla znających historię tego miejsca jest to niewątpliwie „miejsce-po” (czymś) [za: Jacek Leociak, Warszawa: „Miejsce-po-getcie” jako palimpsest, [w:] Percepcja współczesnej przestrzeni miejskiej, red. M. Maudrowicz, Warszawa 2007, s. 494.]

Krajobraz tego miejsca jest syntezą wydarzeń jakie miały miejsce podczas II wojny światowej i bezpośrednio po niej: zniszczenia wojenne, stopniowa degradacja, a następnie uporządkowanie i całkowita zmiana przestrzeni urbanistycznej wokół wzgórza zamkowego polegająca na jej nowym sfunkcjonalizowaniu. Pociągnęło to za sobą wymazanie pamięci tego obszaru miasta, wypełnianego sporadycznie incydentalnymi działaniami, najczęściej nie mającymi nic wspólnego z dziedzictwem tego miejsca. [Dziękuję prof. Pawłowi Próchniakowi za cenną wskazówkę odnośnie słów: wyczyszczenie i wymazanie].

 

W amnezji zapomina się o zdarzeniach z własnej przeszłości (zanik pamięci, utrata lub osłabienie pamięci). W Lublinie powstała wyrwa w przestrzeni miasta będąca jednocześnie wyrwą w pamięci tego miasta, które o tym fragmencie swojej przestrzeni zapomniało. Opisywany fragment nie pasuje do reszty, nie pasuje do swojego otoczenia, jest tu zbyt pusto jak na lokalizację blisko ścisłego centrum. Wydaje się, że nie ma tu niczego, co zatrzymuje, ponieważ jest to tylko tranzytowe miejsce przejścia. Jednak czasami pojawia się tu ślad pamięci. Pozornie przestrzeń nie wchodzi w dialog z wchodzącym w nią człowiekiem. Pozornie, bo jednak stale zadaje nam pytania. Tylko w jakim języku do nas mówi?

 

Krajobraz niepamięci

Przestrzeń to jeden z wymiarów zakotwiczających człowieka w rzeczywistości. Przestrzeń jest powiązana z pamięcią i „interferuje z chronologią”. [Cyt. Za: Ewa Rewers, Doświadczenie pamięci, doświadczenie pustki, [w:] Pamięć Shoah. Kulturowe reprezentacje i praktyki upamiętniania, red. T. Majewski, A. Zeidler-Janiszewska, Łódź 2011, s. 615]. Materialnością pamięci jest relacja pomiędzy fizyczną przestrzenią miasta, a tym co pamiętane i zapomniane. O powiązaniach pamięci z topografią przestrzeni (mnemotopos) pisał Jan Assman. Podkreślał, że kultura pamięci w sposób szczególny jest związana z przestrzenią naturalną, w której krajobraz wiążąc się z duchem miejsca (genius loci) staje się przestrzenną ramą pamięci, wyrażającą się w symbolach i artefaktach, które kształtują tożsamość zbiorową. Semiotyka sprawia, że tak pojmowany krajobraz kulturowy staje się „topograficznym tekstem pamięci kulturowej”. Wewnętrzne trwanie człowieka wyposażone jest w pamięć, a on sam zawsze widzi świat poprzez swoją pamięć. [Piszą o tym m.in.: Jerzy Kociatkiewicz, Monika Kostera, Antropologia pustych przestrzeni, [w:] Pisanie miasta – czytanie miasta, red. A. Zeidler-Janiszewska, Poznań 1997, s. 76].

 

Z przestrzenią miasta i związaną z nią materialnością pamięci wiąże się też pojęcie krajobrazu pamięci (memoryscape), którego używa w swoich tekstach Sławomir Kapralski. Krajobraz pamięci według Kapralskiego to realny lub symboliczny obszar, w którym „pamięć zbiorowa ulega uprzestrzennieniu”. Autor wyjaśnia, że ten „krajobraz ma pewną płynność kształtu, jest wielopłaszczyznowym kompleksem znaczeń, rozmaicie postrzeganym w zależności od usytuowania poszczególnych podmiotów. Pomimo, że krajobraz pamięci może przybierać formy materialne, konstytuuje się on poprzez wyobrażenia tych, którzy się do niego odnoszą”. [więcej w: Sławomir Kapralski, (Nie)obecność Żydów w krajobrazach pamięci południowo-wschodniej Polski, „Sensus historiae”, Vol. IX (2012/4), s. 89-118]

Jaki jest krajobraz pamięci przestrzeni południowo-wschodnich okolic wzgórza zamkowego? Stojąc na wiadukcie i spoglądając na prawo, za Jackiem Leociakiem powtórzę: „Widzę to, co jest”. Ale co widzę? Nic. Za Bramą Grodzką rozpościera się krajobraz, którego cechą jest dojmująca pustka. Nasuwa się na myśl określenie „krajobraz pustki”, ale czy może istnieć coś takiego jak krajobraz pustki? Krajobraz jest przecież zazwyczaj czymś wypełniony. A ja widzę krajobraz, ściślej – przestrzeń, której główną cechą jest pustka i niepamięć. Jest to właściwie pustka przestrzenna, czyli próżnia.

Dla jej nazwania można zastosować różne określenia lub metafory: Atlantyda (określenia tego dyrektor i twórca Ośrodka „Brama Grodzka – Teatr NN” – Tomasz Pietrasiewicz używa dla całego obszaru Podzamcza [T. Pietrasiewicz, Miasto żydowskie – lubelska Atlantyda, „Midrasz”, styczeń 2002, s. 17.]), pomnik katastrofy, pole bitwy, na którym nieustannie walczą pamięć i niepamięć? Po południowo-wschodniej stronie Wzgórza Zamkowego nakładają się też na siebie strzępy pamięci. Ze struktur, tkanek, warstw pamięci (i niepamięci) powstaje Miejsce Osobliwe.

 

 

Miejsce

Antropologicznie miejsce to lokalizacja obdarzona osobistym lub kulturowym znaczeniem, która jest przeciwstawiana przestrzeni. W/g Johna Agnew miejsce charakteryzuje się umiejscowieniem na mapie, materialnym kształtem i znaczeniem. Miejsce ma swoją naturę czyli istnieją cechy sprawiające, że jego lokalizacja jest znacząca. Do cech tych należą m.in.: wyodrębnienie z całości, genius loci nadający mu tożsamość, historyczna ciągłość i autentyczność. Miejsce jest dynamiczne, co oznacza, że kształtuje się w wyniku procesu: nie „jest”, ale „staje się”. Jest lokum, które skupia wiele różnych historii, zatem nie ma jednej historycznie wyznaczonej tożsamości, jest otwarte na obcych, a doświadczanie miejsca może być udziałem osób mobilnych. Miejsce pozwala zdefiniować tożsamość. Miejsca mają właściwość polegającą na ich przekształcaniu (się) w nośniki pamięci. Jak pisze Maria Delapierre: „Nie ma powiązania z przeszłością bez powiązania z miejscem”. [Maria Delaperriere, Miejsca pamięci czy pamięć miejsc. Kilka refleksji na temat uobecniania przeszłości w literaturze współczesnej, „Ruch literacki”, R. LIV, 2013, z. 1 (316), s. 54]

 

Określeniem związanym z miejscem w znaczeniu topograficznym jest także termin „nie-miejsca” opisany przez Marc’a Auge. [Marc Auge, Nie-Miejsca. Wprowadzenie do antropologii nadnowoczesności (fragmenty), „Teksty Drugie” 2008, nr 4, s. 127-140.]
Nie-miejsce jest w pewnym sensie przeciwieństwem miejsca ponieważ to miejsce bez właściwości, anonimowe, pozbawione pamięci, jest przeciwieństwem przestrzeni oswojonej, mającej historię. Istotą nie-miejsca jest tranzytowość, bycie szlakiem przejścia. Nie-miejsca unicestwiają tożsamość, nie ustanawiają więzi międzyludzkich, są podobne do siebie, zawieszają rozróżnienie między blisko i daleko. Przykładem nie-miejsca jest: lotnisko, dworzec, galeria handlowa. Maria Delaperierre zauważa, że: „są nie-miejscami ponieważ nie produkują żadnych sensów, nie stanowią punktu zaczepienia dla tożsamości, istnieją poza historią”. [Cyt. Za: Maria Delaperriere, Miejsca pamięci czy pamięć miejsc. Kilka refleksji na temat uobecniania przeszłości w literaturze współczesnej, „Ruch literacki”, R. LIV, 2013, z. 1 (316), s. 54]

W dyskursie poświęconym pamięci miejsce ma bardzo ścisły związek z przeszłością i pojawia się w bardzo wielu kontekstach związanych z budowaniem narracji pamięci. Jednym z najpopularniejszych określeń łączących miejsce i pamięć jest określenie miejsca pamięci w znaczeniu topograficznym jak również symbolicznym. Termin został wprowadzony przez Pierra Nora na przełomie lat 70/80. XX wieku. W znaczeniu topograficznym, miejsce pamięci (fr. sites de memoire) to miejsce gdzie dokonywały się wydarzenia i procesy godne upamiętnienia i takie, w których podejmowane były akty kommemoracji. Do miejsc pamięci w tym znaczeniu należą: pomniki, tablice pamiątkowe, posągi, zabytki, relikty, ruiny, także cmentarze, a nawet muzea. Są to zaznaczone topograficznie miejsca heroicznych lub traumatycznych wydarzeń. Są to także miejsca, w których się wspomina, ponieważ mogą być naznaczone cierpieniem i śmiercią ludzi. Cechą charakterystyczną jest ich niejednorodność, są jednocześnie cmentarzami, reliktami, pomnikami i muzeami. Andrzej Szpociński charakteryzując miejsca pamięci pisze, że są to miejsca wspominania; miejsca wspomnień; miejsca, w których się wspomina.

W znaczeniu metaforycznym miejsca pamięci (fr. lieux de memoire) to wydarzenia i procesy, postaci, artefakty, symbole i fenomeny historyczne, w których krystalizuje się narodowe dziedzictwo. Jak pisze Maria Delaperriere miejsce pamięci w znaczeniu metaforycznym „nie oznacza jedynie konkretnego topograficznego punktu zaczepienia, ale ogarnia wszystkie materialne i niematerialne znaki i ślady przywołujące przeszłość w pamięci zbiorowej”. [Cyt. za: Maria Delaperriere, Miejsca pamięci czy pamięć miejsc. Kilka refleksji na temat uobecniania przeszłości w literaturze współczesnej, „Ruch literacki”, R. LIV, 2013, z. 1 (316), s. 49]

Przeciwieństwem miejsca pamięci Pierra Nory jest nie-miejsce pamięci (fr. les non-lieux de la memoire) użyte przez Claude Lanzmanna w filmie „Shoah”. [za: Claude Lanzmann, Shoah, rozdział 4, 1985.] Jest to miejsce porzucone, nieoznaczone, często związane z Holocaustem, nie służące okolicznej społeczności do kotwiczenia w niej swojej pamięci. Roma Sendyka w tekście „Pryzma – zrozumieć nie-miejsce pamięci” charakteryzuje tytułowe nie-miejsca pamięci:

(…) są czynnie obecne w życiu okolicznych społeczności w ten sposób, że są omijane, nienazywane, nieznakowane, niezabudowane, nieobsiewane – jak miejsca tabu. Pamięć o nich nie ujawnia się w porządku kultury materialnej (nie stawia się na nich tablic), ale przez przeczenie, odwracanie się, zamykanie oczu, w końcu gesty radykalne, jak rozkopywanie, zaśmiecanie, dewastowanie (…). [są związane] z kontekstem śmierci i katastrofy. (…) Społeczność topograficznie przypisana danej lokalizacji nie ma potrzeby lokować swej pamięci w tym obiekcie: chce go zapomnieć, nie-pamiętać. (…) Jakością charakteryzującą (…) jest ich niewidzialność, przezroczystość (…) Z trudem rozpoznawane w terenie, zaskakują brakiem identyfikowanych markerów (…) w recepcji [powodują] poczucie nieobecności, opuszczenia, w końcu – pustki.

[Cyt. Za: Roma Sendyka, Pryzma – zrozumieć nie-miejsce pamięci, [w:] Inne przestrzenie, inne miejsca. Mapy i terytoria, wybór redakcja i wstęp, D. Czaja, Wołowiec 2013, s. 280-281, 283].

W przypadku nie-miejsca pamięci istotnie jest też to, że „Miejsce ocalało, ale zostało niejako wydrążone, pozbawione „treści”, „wnętrza”. Getto, które tutaj było, uległo zagładzie, ale owo „tutaj” pozostało, tylko jest zasłonięte inną obecnością. Zostały ramy, które mieszczą w sobie już inną rzeczywistość, pozostał punkt topograficzny, kartograficzna abstrakcja”. [Jacek Leociak, Warszawa: „Miejsce-po-getcie” jako palimpsest, [w:] Percepcja współczesnej przestrzeni miejskiej, red. M. Maudrowicz, Warszawa 2007, s. 494]

Jeszcze jednym określeniem używanym do opisu miejsc z dziedziny topografii w kontekście narracji pamięci jest miejsce osobliwe czyli heterotopia. Dotyczy szczególnego typu miejsc zdiagnozowanych przez Michela Foucaulta w eseju „Of Other Spaces, Heterotopias” w 1967 roku jako kontr-miejsce, miejsce osobliwe, uprzywilejowane, święte, zakazane. [Michel Foucault, O innych przestrzeniach. Heterotopie, „Kultura popularna” 2006, nr 2 (16), s. 7-13.]

Miejsca tego typu są poza wszystkimi miejscami, chociaż nie jest wykluczona możliwość wskazania ich lokalizacji. Ponieważ miejsca te są absolutnie odmienne od wszystkich miejsc, które odzwierciedlają i o których mówią, nazwę je (…) heterotopiami.

[Michel Foucault, Inne przestrzenie, tłum. A. Rejniak-Majewska, „Teksty drugie”, 2005, nr 6, s. 120.]

Heterotopię charakteryzuje Dariusz Czaja:

(…) Pojęcie heterotopii dotyczy przestrzeni zewnętrznej. W każdej kulturze, twierdzi Foucault, istnieją miejsca szczególnie wyróżnione, punkty osobliwe: „w absolutny sposób różnią się [one] od wszystkich miejsc, które odzwierciedlają albo o których mówią” oraz stanowią „w pewnym sensie przeciw-miejsca”. Miejsca te są w pewien sposób poza wszystkimi miejscami, choć można wskazać ich lokalizacje. Są od nich w istotnym znaczeniu odmienne (heteros), inne, osobliwe. (…) Heterotopia j e s t, ale istnieje inaczej niż miejsca rutynowo dostępne, odwiedzane, doświadczane. Pozostaje w relacji niewspółmierności zresztą otaczającej ją przestrzeni. Funkcjonuje w niej jako byt inny, osobny, wyróżniony. Jest wyrwą w uporządkowanej strukturze przestrzennej. (…) Jest koncesjonowanym przez kulturę wyjątkiem od reguły [Dariusz Czaja, Nie-miejsca. Przybliżenia rewizje, [w:] Inne przestrzenie, inne miejsca. Mapy i terytoria, wybór redakcja i wstęp, D. Czaja, Wołowiec 2013, s. 12.]

Czym jest zatem przestrzeń po południowo-wschodniej stronie Wzgórza Zamkowego, o której myślę? Jest to miejsce osobliwe (przeciw-miejsce, wyrwa w uporządkowanej przestrzeni), nie jest miejscem pamięci, ponieważ jest miejscem niepamięci (miejscem bez pamięci?) ustytuowanym w przechodniej przestrzeni nie-miejsca, ma cechy nie-miejsca pamięci: jest omijane, nienazywane, nieoznakowane i niewidzialne, wręcz przezroczyste. Składam określenia i ich definicje w całość cały czas patrząc na okolice Zamku. Osobliwe nie-miejsce pamięci, a może raczej osobliwe nie-miejsce niepamięci?

 

Zapominanie i zapomnienie

Podczas analizy zmian w przestrzeni Podzamcza, jakie dokonały się w czasie, nasuwa się na myśl proces zapominania. Marc Auge pisze, że: „Zapominanie to utrata wspomnień czyli wrażeń, które pozostają w pamięci”. [Marc Auge, Formy zapomnienia, tłum. A . Turczyn, Kraków 2009, s. 22]. W Lublinie, na terenie dawnej dzielnicy Podzamcze utrata dotyczy przestrzeni i istotnych punktów, które powodują, że wspomnienia i fakty pozostają w pamięci.

Zapominanie, a właściwie proces zapominania jest jednym z elementów innego procesu – procesu pamiętania. Zapominanie jest koniecznym składnikiem pamięci, jej przeciwieństwem a jednocześnie dopełnieniem. Jest związany zarówno z upływem czasu, jak również z koniecznością selekcji informacji, ale jest też równoznaczny z rozpadem kultury. Proces zapominania ma swoje bezpośrednie skutki. Należą do nich amnezja, demencja, niepamięć, wyparcie, wygaszenie pamięci, przemilczenie i wymazanie. W kategoriach zapominania może być rozpatrywane pomniejszanie lub spychanie pamięci, zwłaszcza gdy przeszłość nie jest traktowana jako wspólna. Zapominanie jest przeciwstawiane upamiętnianiu.

Wynikiem procesu zapominania jest  z a p o m n i e n i e. Może być ono bezpośrednim efektem utraty bądź zaniku pamięci, jest skutkiem procesu zapominania, może też być działaniem celowym mającym na celu usunięcie wybranych treści z pamięci. Paul Ricoeur w książce „Pamięć, historia, zapomnienie” pisze, że: „zapomnienie zazwyczaj jest traktowane jako niedostatek pamięci, wróg pamięci i historii, którego nie rekompensuje nawet współczesny nadmiar pamięci” [Cyt. za: Monika Karkowska, Filip Pazderski, Zapomnienie [w:] Modi memorandi, Leksykon kultury pamięci, red. M. Saryusz-Wolska, R. Traba, Warszawa 2014, s. 548.]

Proces zapominania można też odnieść do przestrzeni miasta. Jak zauważa Tomasz Majewski:

Zapominanie to pustoszenie przestrzeni, pozbawienie jej znaczeń. Jak jednak nazwać samo rozpłynięcie się przestrzeni, która dla przywoływanych obrazów była konieczną ramą? Poza obecnością i nieobecnością jest jeszcze – niczym woskowa tabliczka zachowująca odcisk liter pamięci – to, co je umiejscawia.

[cyt. Za: Tomasz Majewski, Ulice bez pamięci, [w:] Pamięć Shoah. Kulturowe reprezentacje i praktyki upamiętniania, red. T. Majewski, A. Zeidler-Janiszewska, Łódź 2011, s. 211.]

W Lublinie przykładem przestrzeni, w której zaszedł proces zapominania są opisywanie okolice Wzgórza Zamkowego, gdzie do II wojny światowej rozpościerała się tętniąca życiem dzielnica żydowska – Podzamcze. W okresie wojny obszar ten był częścią getta, został niemal doszczętnie zniszczony po 1942 roku, i przez blisko 10 lat po wojnie był nieuporządkowaną przestrzenią, wykorzystywaną czasowo. Stopniowo znikały miejsca, wraz z nimi odchodziła pamięć, aż w końcu miasto zapomniało. Dodatkowo dokonał się opisywany przez Ricoeura proces definitywnego zapomnienia poprzez zatarcie śladów. Konsekwencją zapominania w tym fragmencie miasta jest pustka przestrzenna, czyli próżnia.

 

Puste miejsce, pustka, próżnia

Władysław Panas pisał, że miasto jest księgą. Księgą wypełnioną tekstem. Poznawanie miasta to czytanie księgi. Tak jak częścią księgi są puste karty lub ich fragmenty, tak samo częścią miasta są puste przestrzenie. Puste przestrzenie są częścią miasta, ale miasta świadomie czytanego, ponieważ eksploracja pustych przestrzeni miejskich jest pewnego rodzaju dekonstrukcją tekstu, jakim jest miasto. „Nasze eksploracje pustych przestrzeni są, jak w klasycznej derridiańskiej dekonstrukcji, udzieleniem głosu ciszy, koncentracją na elemencie marginalizowanym. Zamiast zapisanego tekstu, czytamy tło. Zamiast patrzeć na czarne literki, patrzymy na puste plamy między nimi. Ta zmiana perspektywy powoduje, że (…) widzimy inne miasto”. [Cyt. Za: Jerzy Kociatkiewicz, Monika Kostera, Antropologia pustych przestrzeni, [w:] Pisanie miasta – czytanie miasta, red. A. Zeidler-Janiszewska, Poznań 1997, s. 80]

Kociatkiewicz i Kostera zauważają, że „pustka sama w sobie nie istnieje, dlatego może być zdefiniowana jedynie negatywnie, jako przeciwieństwo tego, czym nie jest. W ten sposób przypisuje się jej rolę drugiej strony, zaprzeczenia życia (…) Pustka jest bowiem nieskończona, jako forma czasu i jako forma przestrzeni. Nie ograniczają jej żadne punkty docelowe, żadne struktury poznawcze, nawyki ani oczekiwania, Jest wszędzie i nie ma jej nigdzie” [Jerzy Kociatkiewicz, Monika Kostera, Antropologia pustych przestrzeni, [w:] Pisanie miasta – czytanie miasta, red. A. Zeidler-Janiszewska, Poznań 1997, s. 81]

Cytowani badacze przedstawiają koncepcję przestrzennej pustki, którą można rozumieć jako całkowicie pozbawioną znaczenia kulturowego. „Przestrzeń taka jest zmarginalizowanym, obrzeżem użytecznej rzeczywistości, pograniczem codzienności, miejscem pozostającym poza obszarem zainteresowania. (…) Przy czym, nie jest to obszar zakazany, lecz pustka, której nieosiągalność wiąże się jedynie z jej niewidzialnością”. [Jerzy Kociatkiewicz, Monika Kostera, Antropologia pustych przestrzeni, [w:] Pisanie miasta – czytanie miasta, red. A. Zeidler-Janiszewska, Poznań 1997, s. 76 i 77]. Koncepcja wykazuje w tym miejscu bliskie związki z nie-miejscem Lanzmana.

Pustka jest często utożsamiana ze śmiercią albo z nieistnieniem. Wymiar egzystencjalny pustki bywa związany z otchłanią bólu i traumą związaną z niemożnością zapomnienia o tragedii, jaka wydarzyła się w pustym dziś miejscu lub jaka z tym miejscem pośrednio jest związana.

 

 

Topografie pustki w krajobrazie niepamięci opisuje też Paweł Próchniak używając terminu „miejsca nieistnienia” będącego jednocześnie metaforą. Jego „miejsca nieistnienia” są to „miejsca rany” lub raczej „wewnętrznie wypalone, przenicowane, pogrążone w demencji (…) nieme blizny pamięci”. Cytuję: „Są takie miejsca, które sytuują się i trwają tylko w imaginacyjnej topografii. Miejsca nieistnienia to miejsca rany, nieme blizny pamięci, usunięte z żywej świadomości, ale wciąż ropiejące gdzieś na jej obrzeżach, rzucające głęboki, niepokojący cień, bolesne i dlatego omijane. Myślimy o nich niechętnie. (…) W najlepszym wypadku zasłaniamy gestem upamiętnienia. Zamieniamy je w coś czym nie są. Odmawiamy im istnienia”. [Paweł Próchniak, Miejsca nieistnienia (wypisy), [w:] Pamięć i afekty, red. Z. Budrewicz, R. Sendyka, R. Nycz, Kraków 2014, s. 491.]

Autor myśli tu o Muranowie, Majdanku, Płaszowie, a także „o opuszczonych kirkutach i synagogach, o pustych ulicach Leska, o ulicy Miodowej w Krakowie, a więc o tych wszystkich miejscach, jakie pozostały po śladach dawno już zatartych (…). Te miejsca odebrane istnieniu, miejsca stojące pustką (…) Trwają w upiornym stuporze – wewnętrznie wypalone, przenicowane, pogrążone w demencji. (…) Jest w nich coś ćmiącego – jakaś bolesna niewygoda, trwająca w utajeniu potencjalność (…)”. [Paweł Próchniak, Miejsca nieistnienia (wypisy), [w:] Pamięć i afekty, red. Z. Budrewicz, R. Sendyka, R. Nycz, Kraków 2014, s. 492] Czy takim miejscem nieistnienia nie jest też fragment przestrzeni Podzamcza? Jest to blizna, na której nic nie jest w stanie się zakorzenić.

Analizując puste przestrzenie nieistniejącej dzielnicy żydowskiej można dojść do jeszcze jednego wniosku: że pustka jest atopiczna, w sensie „świadomej odmowy zakotwiczenia się w konkretnym miejscu, powodującej jednocześnie zaburzenia tożsamościowe” [Cyt. Maria Delaperriere, Miejsca pamięci czy pamięć miejsc. Kilka refleksji na temat uobecniania przeszłości w literaturze współczesnej, „Ruch literacki”, R. LIV, 2013, z. 1 (316), s. 59.] Jest to „całkowita obojętność, brak jakiejkolwiek wagi i znaczenia miejsc czy ich fragmentów dla zamieszkującego je człowieka”. Ale atopia „To nieobecność (…) wytrąca z równowagi i przyciąga uwagę. (…) Atopia (…) kwestionuje i problematyzuje zastany porządek kulturowej percepcji przestrzeni, przerywa jej ciągłość, destabilizuje”. [Cyt. Za: Zuzanna Dziuban, Atopia – poza miejscem i „nie-miejscem”, [w:] Czas przestrzeni, red, K. Wilkoszewska, Kraków 2008, s. 307]

Wspomniany wcześniej Jacques Derrida – jeden z najczęściej wymienianych filozofów związanych z dekonstrukcją – wyróżnia dwa rodzaje pustki: „jedną tworzy powszechne spacjowanie w strukturze nieciągłości. Drugą jest dokładnie określona przestrzeń, której nikt nie może doświadczyć ani w nią wkroczyć” [ Cyt. Za: Ewa Rewers, Doświadczenie pamięci, doświadczenie pustki, [w:] Pamięć Shoah. Kulturowe reprezentacje i praktyki upamiętniania, red. T. Majewski, A. Zeidler-Janiszewska, Łódź 2011, s. 618.] Dla Derridy pustka jest strukturą nie-obecności. Przy czym nie-obecność jest tu rozumiana jako brak, a pustka nie istnieje i jest dodatkowo antypunktem odniesienia. Jak zauważył w jednym ze swoich tekstów Jarosław Lubiak: „Derrida utożsamił pustkę pojęciową z próżnią – tj. pustką przestrzenną”. [Cyt. za: Jarosław Lubiak, O nowy kształt pamięci. Muzeum Żydowskie w Berlinie, [w:] Pamięć Shoah. Kulturowe reprezentacje i praktyki upamiętniania, red. T. Majewski, A. Zeidler-Janiszewska, Łódź 2011, s. 853.].

Próżnia (łac. vacuum) wydaje się być najbardziej pustą z możliwych przestrzeni ponieważ jest pozbawiona powietrza lub innego ciała. Fizyka definiuje próżnię jako obszar wypełniony gazem o ciśnieniu niższym od atmosferycznego. Potocznie myśląc o próżni mamy na uwadze pustą przestrzeń, stan braku lub niedoboru czegoś w jakiejś sferze życia i działalności człowieka. Próżnia jest (na co również zwrócił mi uwagę Paweł Próchniak) precyzyjnym terminem na określenie czegoś, co jest obiektywnym stanem fizycznym. Ale czy to nie jest stan z jakim mamy do czynienia na obszarze o którym piszę? Obiektywnym stanem tego obszaru jest pustka. Lubelskie Podzamcze to bezczas pustki charakterystycznej dla próżni. Rana, która pozornie się zabliźniła, atopiczna przestrzeń, bezczasu i niemożności zakotwiczenia czegokolwiek w pustej przestrzeni. Od czasu do czasu napotykamy w opisanej przestrzeni ślad.

O śladach tych opowiem następnym razem.

 

O nich opowiem następnym razem.