Na blogu Ośrodka „Brama Grodzka -Teatr NN” opowiadamy o naszej codziennej pracy: o opiece nad pamięcią Lublina i Lubelszczyzny, poszukiwaniu śladów przeszłości, działaniach kulturalnych i edukacyjnych, sile wolnego słowa i Innym Lublinie. Tu też znajdziecie wpisy o wyjątkowych spotkaniach i niesamowitych ludziach, z którymi mamy szczęście współpracować. Te „opowieści z Bramy” snują dla Was pracownicy działów Bramy Grodzkiej, Trasy Podziemnej i Domu Słów.

Na blogu Ośrodka „Brama Grodzka -Teatr NN” opowiadamy o naszej codziennej pracy: o opiece nad pamięcią Lublina i Lubelszczyzny, poszukiwaniu śladów przeszłości, działaniach kulturalnych i edukacyjnych, sile wolnego słowa i Innym Lublinie. Tu też znajdziecie wpisy o wyjątkowych spotkaniach i niesamowitych ludziach, z którymi mamy szczęście współpracować. Te „opowieści z Bramy” snują dla Was pracownicy działów Bramy Grodzkiej, Trasy Podziemnej i Domu Słów.

Teatr NN

Pożegnanie lata na szklanych negatywach

Rodzinne zdjęcia w „kurortach”, na leżakach, z plaży oraz rowerowe wypady za miasto. Wiele fotografii kolekcji szklanych negatywów z kamienicy Rynek 4 prezentuje wszystko to, co dziś wiążemy z okresem wakacyjnym. 22 września to dobry dzień, żeby sobie o lecie przypomnieć: Od dziś już jesień. Wczoraj mieliśmy ostatni dzień kalendarzowego lata.

Wakacje na szklanych negatywach stanowią pewien mały wycinek lubelskiej rzeczywistości, ale jest to na tyle wdzięczne źródło dokumentujące różne aspekty codziennego życia, że aż prosi się o porównanie z wakacjami XXI wieku.

Liczne fotografie z leżakami o drewnianych ramach potwierdzają tylko zamiłowanie dużej części urlopowiczów do biernego odpoczynku. Do grupy wakacyjnych urządzeń relaksujących można zaliczyć również uwielbiane także przez nas hamaki i huśtawki.

Część fotografii została wykonana w Nałęczowie oraz Nowodworze. O ile sława pierwszej miejscowości trwa do dzisiejszego dnia, o tyle o Nowodworze, znajdującym się w powiecie lubartowskim, mało kto dziś słyszał. Była to wieś, którą tak scharakteryzowała Róża Fiszman Sznajdman:

Pozwolić sobie na ten wyjazd mogli ci, których dochody przekraczały minimum potrzebne na utrzymanie. Ludzie ci chcieli dać swoim dzieciom możliwość oddychania przez kilka tygodni czystym powietrzem, z dala od ciasnych mieszkań i śmierdzących zamkniętych podwórzy, z dala od ciężkich codziennych warunków. Chcieli, by przez tych kilka letnich tygodni wzmocniły się płuca dzieci i mieli nadzieję, że uchronią ich od straszliwej, nieuleczalnej w owym czasie, szalejącej gruźlicy. Las sosnowy z młodym zagajnikiem miał dokonać cudów. I w ten sposób powstał rodzaj kolonii letniej w Nowodworze.

Leżaki… słońce… plaża… – zdjęcia wykonane nad wodą obrazują zamiłowanie do wycieczek łódkami, a także bardziej bezpośredniego kontaktu z żywiołem. W celach wypoczynkowych wykorzystywano zarówno rzeki, jak i stawy oraz jeziora.

Zajęcia lądowe dla aktywnych to przede wszystkim uwielbiana tak dziś jak i wówczas piłka nożna. Drugą sportową pasją licznie występującą na negatywach była jazda na rowerze. Popularny środek lokomocji był wykorzystywany z powodzeniem do wypraw za miasto. Kto mógł, inwestował w specjalny strój do jazdy na rowerze.

W kolekcji częste są fotografie grupy najbardziej zadowolonej z lata, czyli dzieci. Na niektórych z nich można odnaleźć zabawki. Patyk, którym podtrzymywano w ruchu pędzącą obręcz był z pewnością bardziej popularną zabawką niż dzisiejszy smartfon. W lecie można było się również bawić „w wojnę” czy „policjantów i złodziei”. Dziś takie zabawy (pomińmy sprawę czy to wychowawcze, czy też nie) oferują dzieciom raczej gry sieciowe. Kilkulatkowie korzystali z drewnianych zabawek, które dzisiaj są miłą alternatywą dla wszechobecnego plastiku.

Na koniec trzeba dodać niegdyś popularne środki transportu, które w lecie mogły sprawiać większą niż zwykle przyjemność – jazda konna i wycieczki bryczkami. Przyjemności z takiej wycieczki nie odda dzisiaj jazda kabrioletem ale wakacje w siodle wciąż cieszą się niejakim zainteresowaniem.

Szklane negatywy nie prezentują całego obrazu letniego odpoczynku lubelskiej społeczności. Przedwojenne wspomnienia wskazują na to, że ogromna część społeczeństwa nie miała wakacji lub spędzała je w przydomowych ogródkach. Jednak długie dni, ciepło i obfitość przyrody tak kiedyś jak i dziś zapraszały do wakacyjnej aktywności bez względu na zasobność portfela.

Całą kolekcję szklanych negatywów znalezionych w kamienicy Rynek 4 oraz ich historię znajdziecie tutaj.