Na blogu Ośrodka „Brama Grodzka -Teatr NN” opowiadamy o naszej codziennej pracy: o opiece nad pamięcią Lublina i Lubelszczyzny, poszukiwaniu śladów przeszłości, działaniach kulturalnych i edukacyjnych, sile wolnego słowa i Innym Lublinie. Tu też znajdziecie wpisy o wyjątkowych spotkaniach i niesamowitych ludziach, z którymi mamy szczęście współpracować. Te „opowieści z Bramy” snują dla Was pracownicy działów Bramy Grodzkiej, Trasy Podziemnej i Domu Słów.

Na blogu Ośrodka „Brama Grodzka -Teatr NN” opowiadamy o naszej codziennej pracy: o opiece nad pamięcią Lublina i Lubelszczyzny, poszukiwaniu śladów przeszłości, działaniach kulturalnych i edukacyjnych, sile wolnego słowa i Innym Lublinie. Tu też znajdziecie wpisy o wyjątkowych spotkaniach i niesamowitych ludziach, z którymi mamy szczęście współpracować. Te „opowieści z Bramy” snują dla Was pracownicy działów Bramy Grodzkiej, Trasy Podziemnej i Domu Słów.

Teatr NN
Ostatni bundowiec

Ostatni bundowiec

Siedemnastego grudnia 2011 roku w Tel Awiwie zmarł 89-letni Josef Fraind. Dokładnie 5 lat wcześniej udzielił drugiego i zarazem ostatniego wywiadu w ramach programu Historii Mówionej Ośrodka „Brama Grodzka – Teatr NN”, podczas którego opowiadał o swoim rodzinnym Lublinie, koszmarze wojny, zniszczeniu polskich Żydów i utracie bliskich oraz zbrodniach nazizmu i komunizmu. Przede wszystkim mówił jednak o Bundzie, który był dla niego „nie tylko partią, ale rodziną”. To Bund, partia lewicowa i zasadniczo antykomunistyczna, jego młodzieżówki i szereg powiązanych z partią organizacji dały mu edukację, ukształtowały go, nauczyły odpowiedzialności i uwrażliwiły na sprawy społeczne. Bundowi poświęcił całe swoje życie i chociaż po wojnie partia przeżywała poważne trudności, pozostał jej wierny do końca. Umierał jako I Sekretarz Arbeter Ring in Jisroel – Brith ha-Awoda, współczesnej izraelskiej pozostałości Bundu. Czytaj więcej

Narracje (nie)pamięci (2): ulica Krawiecka

Narracje (nie)pamięci (2): ulica Krawiecka

Płaska, trawiasta przestrzeń, przecięta chodnikiem ułożonym z kostki brukowej, który skręca w prawo. Przed idącym otwiera się pusta przestrzeń, z prawej ograniczona sylwetą kościoła pw. św. Wojciecha, z lewej Wzgórzem Zamkowym. W niedalekiej perspektywie drzewa. Stąd blisko na targ i na parking, jest tu mały plac zabaw, czasami przyjeżdża wesołe miasteczko albo cyrk, od czasu do czasu odbywa się jakieś wydarzenie kulturalne.

Obserwuję ją uważnie od kilku lat. Zasadniczo prosta, biegnąca ku grupie drzew, pomiędzy którymi rozwidla się na prawo i lewo, by następnie zniknąć z pola widzenia. Żeby jej osobiście doświadczyć trzeba wyjść z Bramy Grodzkiej i skręcając w prawo zejść schodami w dół na ulicę Podwale. Następnie iść przed siebie. Po przejściu kilkunastu kroków tym chodnikiem zaczyna się Ścieżka.

Czytaj więcej

Losy

Losy

We wrześniu 1938 roku w Lublinie wybuchła mała sensacja – jeden z warsztatów stolarskich wygrał w loterii państwowej. W związku ze zbliżającym się ciągnieniem – tak przed wojną nazywano losowanie – 5-osobowa załoga złożyła się na „ćwiartkę”. I nie chodziło wcale o butelkę wódki, tylko o ćwierć losu w kolekturze Morajnego. Czytaj więcej

Mauzoleum Osobliwości

Mauzoleum Osobliwości

„Spieszcie zwiedzić! Największy wybryk natury: żywego człowieka o głowie i twarzy zwierzęcej!”, pisano o Mauzoleum Osobliwości, które w marcu 1930 roku rozłożyło się w gmachu hotelu Victoria. Nieszczęśnikowi, któremu przypadł wątpliwy zaszczyt bycia główną atrakcją, towarzyszyło podobno tysiąc innych eksponatów. Trudno powiedzieć, co mogło się tam znaleźć – wypchane zwierzęta, preparaty zatopione w formalinie? A może guma japońska Bansay, woreczki z oczyma rakowemi, muchołapki miodowe, fałszywy balszem, wypłakane oko, lakmus polski, karneole, ametysty, rybka cygaretowa, tuczol, list do Mycraim, neo-fosfatyna i derkwikenisz w „Kwiku”? Czytaj więcej

„Prorok” w Lublinie

„Prorok” w Lublinie

Dwudziestego szóstego listopada 1931 roku na trasie swojej podróży po Polsce w Lublinie gościł jeden z najważniejszych poetów żydowskich, pionier i odnowiciel współczesnej poezji hebrajskiej – Chaim Nachman Bialik (1873-1934). Dla jednych było to najważniejsze wydarzenie kulturalne dekady, dla drugich farsa i policzek – i wcale nie chodziło o jakieś antysemickie wybryki, obie postawy dotyczyły lubelskich Żydów.

Czytaj więcej